Pan Andrzej (imię zmienione) od kilkunastu lat prowadzi restaurację w Warszawie. Zatrudnia kilka osób. Przyznaje, że zarobek może nie jest zbyt duży, ale pozwala mu utrzymać rodzinę.
Trzy lata temu razem z grupą przyjaciół z branży przejrzał dokładnie przepisy o podatku VAT i wystąpił o indywidualną interpretację przepisów podatkowych do dyrektora Izby Skarbowej w Warszawie. Chciał się dowiedzieć, jaką stawkę podatku VAT ma płacić.

Dyrektor Izby, powołując się na przepisy, uznał, że dostarczanie gotowych towarów (w tym przypadku gotowych posiłków na wynos) przez pana Andrzeja podlega opodatkowaniu 5 proc. stawką VAT. I taką stawkę przedsiębiorca może stosować. 

Zgodnie z taką interpretacją pan Andrzej wystąpił do naczelnika Pierwszego Urzędu Skarbowego Warszawa-Śródmieście o zwrot podatku VAT. Przez ostatnie lata do posiłków dostarczanych na wynos z dowozem do klienta stosował bowiem wyższą, bo 8-proc. stawkę.
Naczelnik rozparzył wniosek i uznał „złożone korekty deklaracji za prawidłowe” oraz nakazał zwrot nadpłaty podatku.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej