Docelowo firma planuje wyniesienie w przestrzeń kosmiczną około tysiąca nanosatelitów obserwacyjnych. Jeśli plany uda się zrealizować, prace odbywały się będą w etapach: w pierwszym, do 2022 roku, na orbicie znajdzie się 16 satelitów, a następnie - do 2023 – 66.  Finalnie, w 2026 roku, konstelacja ma składać się z ponad tysiąca obiektów.

- Ich zadaniem będzie obrazowanie Ziemi w czasie rzeczywistym. Na początku co kilka godzin, pod koniec tworzenia konstelacji nawet co kilkanaście minut - mówi Tomasz Poźniak z SatRevolution.

Firma złożyła już do Urzędu Komunikacji Elektronicznej wniosek o uprawnienia radiowe dla konstelacji o akronimie REC (Real-time Earth-observation Constellation). Instytucją decydującą o ich przydzieleniu jest Międzynarodowy Związek Telekomunikacyjny (ang.  ITU) - wyspecjalizowana agenda ONZ.

Satelita jak pudełko do butów

Mocarstwowe plany umożliwia miniaturyzacja urządzeń. Nanosatelity zazwyczaj są wielkości pudełka do butów - na takiej przestrzeni mieszczą się wszystkie potrzebne urządzenia, włącznie z zasilaniem, komputerem pokładowym oraz napędem. Podstawowa jednostka polskiej konstelacji to satelita obserwacyjny ScopeSat, którego platforma została skonstruowana w SatRevolution podczas wcześniejszego projektu Światowid. Nowością będzie wyposażenie ich w opracowany w polskiej firmie rozkładany teleskop DeploScope. Jest mały, a jednocześnie osiąga bardzo wysoką rozdzielczość sięgającą nawet 50 cm. - Mówiąc obrazowo, obiektyw rozkłada się jak kwiat dopiero po dotarciu na orbitę, minimalizując zajmowaną przez siebie objętość na rakiecie wynoszącej - tłumaczy Poźniak.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej