Pan Marek (imię zmienione) od kilkunastu lat prowadzi firmę handlową we Wrocławiu. Zawsze wszystkie podatki płacił w terminie, nigdy nie miał żadnych zaległości wobec urzędu skarbowego, ZUS, NFZ i pracowników.

Jego problemy rozpoczęły się dwa lata temu, gdy odwiedzili go pracownicy fiskusa. Poprosili o wszystkie faktury i dokumentację przewozową. Przedsiębiorca przekazał kilka segregatorów i spokojnie czekał na zakończenie kontroli.

Jedno słowo 

Po kilku dniach, jeszcze w trakcie postępowanie podatkowego, przed wydaniem ostatecznej decyzji kontrolerzy zwrócili uwagę, że na jednej z faktur jest błąd w nazwie towaru.


Faktura dotyczyła sprzedaży granulatu. Pan Marek kupił go, płacąc pełny VAT, a następnie go odsprzedał kontrahentowi. Zgodnie z prawem miał więc prawo przy sprzedaży odliczyć zapłacony VAT.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej