Zatory płatnicze nękające mniejsze firmy to najpoważniejszy problem w polskim obrocie gospodarczym.

„Obecnie obowiązujące przepisy nie stanowią tamy dla zatorów płatniczych. Tymczasem zjawisko to szkodzi naszej gospodarce i jest szczególnie dolegliwe dla mniejszych firm, które dostarczają towary lub usługi dużemu biznesowi. Spowodowane w ten sposób kłopoty z płynnością finansową firm wywołują tzw. efekt domina, prowadząc nawet do ich upadłości” - wyjaśnia we wtorkowym komunikacie Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii Jadwiga Emilewicz, szefowa resortu.

Chodzi przed wszystkim o ochronę małych i średnich firm współpracujących z dużymi podmiotami gospodarczymi, instytucjami publicznymi i spółkami skarbu państwa.

Nowe przepisy o zatorach płatniczych. Nie tylko kary

Za przekroczenie nowych terminów na zapłatę (60/30 dni) największym firmom grozić będzie kara w wysokości do 5 proc. wartości niezapłaconej faktury. Oprócz tego w projekcie znalazły się: uprawnienia dla prezesa UOKiK do ścigania przedsiębiorstw generujących największe zatory, obowiązek przesyłania przez największe spółki do Ministerstwa Przedsiębiorczości raportów o realizowaniu płatności oraz ulg w PIT i CIT. Jest też zapis, który mówi, że w przypadku sporu między firmami to dłużnik, a nie wierzyciel, będzie musiał udowodnić, że „ustalony termin zapłaty nie był rażąco nieuczciwy”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej