Na naszych oczach – a nierzadko z udziałem naszych portfeli – trwa wyścig o to, kto przejmie pieniądze, które wydajemy na e-zakupach. Na razie jeszcze handel internetowy nie stanowi więcej niż 5-6 proc. wartości sprzedaży w sklepach, ale nie ma wątpliwości, że będzie rósł – już połowa internautów przynajmniej od czasu do czasu kupuje w sieci. To oznacza, że do wzięcia będą grube miliardy prowizji od tego handlu.

Carrefour kontra Allegro, AliExpress i Amazon

Do tej pory było dość oczywiste, że sieci handlowe raczej muszą pilnować tego, na czym się znają – biznesu „stacjonarnego”. Zaś na e-handlu zarabiały platformy technologiczne, które mają know-how oraz maksymalnie dostosowaną do potrzeb internautów obsługę klienta. Allegro, wchodzący podobno do Polski AliExpress i Amazon – to oni zgarniają śmietankę z rosnącej sprzedaży w e-sklepach.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej