Najpopularniejsze dziś zagraniczne sklepy internetowe to AliExpress (zdecydowany numer jeden). Później są m.in.: Amazon, Wish, eBay, Zalando. Tak wynika z badania na zlecenie PayU przeprowadzonego przez instytut SW Research.

AliExpress należy do giganta Alibaba Group, co brzmi jak opowieść z tysiąca i jednej nocy. Ale nie, tu chodzi o biznes, i to duży. AliExpress nastawiony jest na klientów indywidualnych i skutecznie walczy z Amazonem o pozycję największego na świecie sklepu internetowego.

Do pozycji numer trzy aspiruje Wish. To aplikacja na komórki, dzięki której można kupować różne teoretycznie mocno przecenione gadżety, ubrania oraz elektronikę. To zazwyczaj tanie chińskie badziewie no name. Wish jest popularny, bo dostaje się tu gratis upominek przy pierwszym logowaniu. Na przykład portfel teoretycznie wart 202 zł – pokryć trzeba tylko koszty przesyłki, czyli 4 zł (należy podać numer karty płatniczej). Wish nie tylko jest bardzo tani, ale też dopasowuje się do upodobań osoby. Jednym z współzałożycieli Wisha i jednocześnie prezesem spółki jest urodzony w Warszawie Peter bądź – jak kto woli – Piotr Szulczewski.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej