Badanie zostało przeprowadzone przez agentów platformy TakeTask specjalnie na zamówienie "Gazety Wyborczej" tzw. metodą tajemniczego klienta (sklepy nie były uprzedzone o ich wizycie).

Badacze skanowali produkty w miastach podobnej wielkości, po stronie niemieckiej było to Görlitz, po polskiej oddalony o niespełna 100 km Jawor (Dolnośląskie). Na wszelki wypadek (ceny w Lidlu zmieniają się niezwykle dynamicznie) robili to jednego dnia, czyli 2 grudnia.

Niemcy kupują co innego

Wiadomo, że Polacy cienią sobie niemieckie samochody oraz chemię domową: proszki do prania, płyny do płukania i środki czyszczące, nie zważając na to, że ta namiętność nie zawsze jest racjonalna.

Cała szeroko pojęta kategoria „uroda i detergenty” w Lidlu to 624 produkty. Okazało się, że tylko 11 proc. z nich, czyli 68 produktów, jest w ofercie zarówno polskich, jak i niemieckich sklepów Lidla (są to prawie wyłącznie marki własne sieci). Poznać to można po kodach kreskowych EAN.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej