Szczęśliwy kupon w Wejherowie kupiono równo 9 lat temu, tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Samo zaś losowanie odbyło się 25 grudnia. Wiadomość o wygranej, niemałej, bo przeszło 11,8 mln zł, obiegła media, ale po pieniądze do Totalizatora Sportowego nikt się nie zgłosił.

Wydawałoby się, że to odosobniony przypadek, ale sytuacja powtórzyła się niemal dokładnie cztery lata później, w listopadzie 2012 roku. Wówczas do rozbicia w Lotto była rekordowa kwota – ponad 51 mln zł. Podzieliło ją między sobą aż trzech graczy: z Sosnowca, Wrocławia i Chojnic. Chojnowski gracz zainwestował 16 zł, kupując w kolekturze dwa losowania z opcją Plus. Szczęśliwe sześć liczb: 5, 37, 40, 41, 45, 47 dało mu wygraną w wysokości 17,1 mln zł.

Poszukiwania zwycięzcy z Chojnic trwały, przy wsparciu mediów, pół roku. Nie przyniosły skutku. Do dzisiaj nie wiadomo, kim był potencjalny milioner ani dlaczego nie zgłosił się po swoje miliony. Faktem jest jednak, że zapisze się na dobre w historii Totalizatora Sportowego najwyższą, jak dotąd, nieodebraną wygraną.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej