Prawie 45 euro za mycie, cięcie i suszenie krótkich kobiecych włosów i 22 euro za wymagającą takiego samego nakładu pracy i kosmetyków fryzurę męską. Przeciętnie za identyczną usługę u fryzjera kobiety płacą o 12,50 euro więcej niż mężczyźni – wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie niemieckiego Federalnego Biura ds. Przeciwdziałania Dyskryminacji (ADS). Badaczki z zespołem przeanalizowały 381 usług. W 59 proc. przypadków usługa dla kobiety – choć jednakowa – była droższa.

Kobiety płacą więcej nawet w pralniach chemicznych: przeciętnie czyszczenie damskiej bluzki w niemieckim cenniku jest o 1,8 euro droższe niż koszuli męskiej – to średnio o 32 proc. więcej.

Różnicowanie ceny w zależności od płci, do której kierowany jest produkt czy usługa, to tzw. gender pricing zwany też czasem „różowym podatkiem”. Towar – choć niczym się nie różni – obiecuje spełnienie ważnej (wg marketingowców) dla danej płci potrzeby.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej