Podwyżkami nikt się nie chwali, bo i nie ma czym. Wprowadzane są zresztą bocznymi drzwiami, na zasadzie a nuż klienci indywidualni ich nie zauważą. Bo kto pamięta, ile płaci za przesyłkę? Raczej nieliczni, nie jest to artykuł pierwszej potrzeby jak chleb czy masło.

Jak to wygląda w praktyce? Oficjalne cenniki jeśli są korygowane, to w niewielki sposób. Zmianie ulegają za to rabaty, które sklepy internetowe dostają od firm kurierskich. Są coraz mniejsze. Oczywiście w ostatecznym rachunku za wszystko i tak płaci końcowy klient.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej