Podwyżkami nikt się nie chwali, bo i nie ma czym. Wprowadzane są zresztą bocznymi drzwiami, na zasadzie a nuż klienci indywidualni ich nie zauważą. Bo kto pamięta, ile płaci za przesyłkę? Raczej nieliczni, nie jest to artykuł pierwszej potrzeby jak chleb czy masło.

Jak to wygląda w praktyce? Oficjalne cenniki jeśli są korygowane, to w niewielki sposób. Zmianie ulegają za to rabaty, które sklepy internetowe dostają od firm kurierskich. Są coraz mniejsze. Oczywiście w ostatecznym rachunku za wszystko i tak płaci końcowy klient.

Inpost rabatuje oszczędniej

Cennik Sendit brokera, który pośredniczy między sklepami internetowymi a firmami kurierskimi w listopadzie ubiegłego roku przewidywał, że wysłanie najmniejszej paczki, tzw. gabaryt A, paczkomatem kosztuje 8,25 zł brutto. Gabaryt B – 9,45 zł, a C – 10,30 zł. Teraz gabaryt A kosztuje już 10,49, czyli ponad 27 proc. więcej. Gabaryt B - 10,98 zł (wzrost o 16 proc.), a C - 11,39 zł (ponad 10 proc.).

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej