„To, co najważniejsze, to nie maszyny, ale ludzie” – takimi słowami zaczyna się film reklamujący InPost.

Spółka chce nowego medialnego otwarcia. Twórca paczkomatów Rafał Brzoska w filmie reklamowym kręci się z paczkami po sortowni. Po trzydziestce stał się milionerem i gwiazdą warszawskiej giełdy. U szczytu kariery był na przełomie lat 2013 i 2014, kiedy jedna akcja najważniejszej jego spółki Integer.pl kosztowała 330 zł. Przedsiębiorcy przepowiadano, że ze swoją usługą podbije świat. Przepowiednie - jak to często w biznesie bywa - okazały się warte funta kłaków. Po imponującym wzroście był równie szybki upadek.

Paczkomaty na zakręcie

Owszem, firma miała świetny pomysł z paczkomatami, ale zabrakło jej najważniejszego: gotówki.

Bo gdyby miała pieniądze, może by przetrwała wojnę cenową z Pocztą Polską, którą Brzoska uwielbiał postponować publicznie jako niewydolną i drogą. Może by też wytrzymała utratę kontraktu na listy sądowe, który wrócił do Poczty. A z całą pewnością byłaby w stanie dłużej dokładać do obiecujących rynków zagranicznych. Pieniędzy jednak nie było. Firma przeinwestowała.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej