Właściciele centrów handlowych pytani oficjalnie, jakie skutki ma dla nich zakaz handlu w niedziele, robią dobra minę do złej gry i na razie każą czekać. Pytani prywatnie zwracają uwagę na wypowiedzi polskiego przedsiębiorcy Rafała Sonika, znanego opinii publicznej głównie ze startów na wszędołazach. To, co mówi Sonik, którego firma Gemini Holding od lat buduje galerie handlowe (ma ok. 150 tys. m kw. powierzchni), oddawać ma poglądy większości branży.

Przedsiębiorca planował budowę kolejnych kilkudziesięciu tysięcy metrów kwadratowych, ale na razie - jak stwierdził niedawno podczas debaty „Monitoring skutków zakazu handlu w niedziele”, zorganizowanej przez think tank Nowoczesnej - z powodu zakazu handlu w niedziele plany odkłada.

Jego zdaniem z zakazu są i będą same straty. Nawet dla Kościoła.

– Tak się składa, że jedna z moich galerii znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie kościoła. Prawie od dziesięciu lat działa w absolutnej synergii z księdzem proboszczem i z tym, co robi. I pierwszą osobą, która wyraziła ubolewanie nad tą ustawą, był właśnie ksiądz proboszcz, który powiedział, że straci ok. 20 proc. przychodów z tacy – mówił Sonik.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej