„Wielu ludzi zadaje sobie pytanie, dlaczego UE zabrania tego, zabrania tamtego. Dlaczego na przykład w sklepie nie można w tej chwili kupić już zwykłej żarówki, można kupić tylko żarówkę energooszczędną? Bo UE zakazała” – taki dowód na „niedosyt demokracji” we Wspólnocie podał we wtorek w Berlinie prezydent Andrzej Duda. Wypowiedź ujawniła w narodzie podział na zwolenników droższych, ale energooszczędnych LED-ów i tradycyjnych polskich lamp żarowych, których w sklepach już być nie powinno, ale jakimś cudem wciąż można je kupić, np. jako źródło grzewcze albo ozdobę.

Cztery razy więcej światła

Sprzedaży tradycyjnych lamp żarowych, które do świecenia wykorzystują zaledwie 5-10 proc. pobieranej energii (reszta marnuje się na emisję ciepła), UE systematycznie zakazywała od 2009 roku.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej