Średnio co drugi użytkownik transportu publicznego i płatnych parkingów w miastach płaci gotówką. Bilety może wprawdzie kupić w maszynach zamontowanych na chodnikach albo w autobusach i tramwajach, ale te często przyjmują tylko wyliczoną kwotę i odmawiają płatności banknotami czy kartami. Zakup abonamentu lub biletu okresowego wymaga osobistej wizyty w punkcie sprzedaży i pamiętania o ich przedłużeniu, co obarczone jest ryzykiem mandatu.

To może doprowadzić podróżujących do szału, ale lista ich pretensji jest dłuższa. – Trudno połapać się w taryfach, zwłaszcza komunikacji miejskiej. Pasażerowie kupujący bilety jednorazowe często mają poczucie, że przepłacili. Np. przejechali tylko dwa przystanki, spędzając w tramwaju pięć minut, a musieli kupić bilet 20-minutowy – podaje przykład Mateusz Gemra z firmy Innovatika zaproszonej do współpracy przez Inkubator Innowacji Visa, szukający ułatwień dla miast. Parkujący z resztą też często przepłacają – już stojąc przy parkomacie, muszą zdecydować, jaki czas postoju wykupią. Jeśli skończą spotkanie wcześniej – wrzuconych monet nie odzyskają.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej