Sieć warszawskich kantyn z jedzeniem na wagę zaskoczyła swoich klientów. – Pewnego majowego dnia przy ladzie zawisła kartka z informacją, że nie będzie już zgody na zabieranie jedzenia na wynos we własnych pojemnikach – relacjonuje pan Jarosław, pracownik biurowca, w którym działa jeden z lokali sieci. Do tej pory wielu klientów prosiło o zapakowanie posiłku do wielorazowego pojemnika lub korzystało nieraz z plastikowych opakowań wydawanych przez restaurację.

– Obsługa pytała ich, czy doliczać nowe, czy pakować do starego. Ludzie myli te opakowania, nie produkowali kolejnych śmieci i za każdym razem oszczędzali 98 gr, bo tyle jest doliczane za nowy – wylicza nasz czytelnik.

Wygodniej nie wlewać

Powołując się na konsultacje z Państwową Stacją Sanitarno-Epidemiologiczną (sanepidem), sieć zdecydowała, że nakłada posiłki wyłącznie na własne talerze lub do plastikowych pudełek – za każdym razem nowych.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej