Pełna termomodernizacja domu kosztuje 30-50 tys. zł, a nowe źródło ciepła to kolejnych kilka tysięcy. Ale chętnych na zabezpieczenie ścian, wymianę okien czy drzwi nie brakuje, bo rząd obiecał dopłaty tzw. ubogim energetycznie (tym, których nie stać na ogrzanie domu do komfortowej temperatury). Można dostać nawet 90 proc. sumy potrzebnej na remont.

Tym zamożniejszym oferuje z kolei ulgi podatkowe oraz kredyty na docieplenie domu i wymianę pieca. Na całokształt walki z niską emisją w ramach programu „Czyste powietrze” premier Mateusz Morawiecki obiecał 100 mld zł do wydania w ciągu 10 lat.

10 tys. wniosków, pięć razy więcej zalogowanych osób

Zainteresowanie potwierdzają liczby, które podał we wtorek w publicznej telewizji minister środowiska Henryk Kowalczyk. W ciągu półtora miesiąca od startu programu wpłynęło ponad 10 tys. wniosków o pomoc, która ma być udzielana od stycznia przyszłego roku. – Zalogowanych osób, które się tym interesują, jest ponad 50 tys. Oznacza to tyle, że są one potencjalnymi beneficjentami, czyli za chwilę pewnie złożą wnioski – zaznaczył. Do 2020 roku w projekcie pilotażowym do podziału rząd przewidział 180 mln zł niewykorzystanych w dotychczasowych programach wsparcia termomodernizacji.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej