2287 zł – tyle wynosi średnie zadłużenie na jedno mieszkanie komunalne w polskich miastach według najnowszego raportu Obserwatorium Polityki Miejskiej IRMiR. Jego autorzy przekonują, że gdyby miejscy urzędnicy nie pozwolili, by zadłużenie lokatorów przez ostatnią dekadę urosło do ponad 4 mld zł, gminy mogłyby oferować dwa razy więcej mieszkań komunalnych.

Niestety, ich liczba kurczy się, zamiast rosnąć, a kolejka chętnych na mieszkanie komunalne (w tym socjalne) się wydłuża. Ostatnio „Wyborcza” pisała, że statystyczny mieszkaniec Pomorza czekający na przydzielenie lokalu prędzej odchowa dziecko, niż doczeka się dachu nad głową od gminy. W tym regionie bowiem średni czas oczekiwania to 18 lat. W województwach: małopolskim, łódzkim, podkarpackim, świętokrzyskim i lubuskim zajmuje to ponad dekadę.

Lepsze odszkodowanie niż mieszkanie

W 2016 roku (ostatnie dostępne dane) gminy oddały zaledwie 1746 nowych mieszkań. Przy tym istniejące zasoby kurczyły się – w latach 2009-16 udział zasobów komunalnych zmniejszył się z 8 do 6,1 proc. wszystkich mieszkań. Swoje lokale wyprzedawało 65 proc. spośród 669 ujętych w raporcie IRMiR miast.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej