- To największa po 1989 r. operacja uwłaszczeniowa - tak opisuje likwidację użytkowania wieczystego Artur Soboń, wiceminister inwestycji i rozwoju. W dodatku wprowadzona błyskawicznie i pewnie dlatego w urzędach gmin panuje zamieszanie z papierami. 

To one otrzymały zadanie wystawienia zaświadczeń o przejściu gruntów na własność mieszkańców i zmian w księgach wieczystych.

Mieszkańcy żyjący dotąd na gruntach oddanych w użytkowanie wieczyste stali się ich właścicielami automatycznie od 1 stycznia - tak mówi ustawa.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej