W kwietniu 2016 r., zaraz po objęciu rządów, PiS wprowadził ustawę, która zlikwidowała swobodny obrót ziemią rolną.

Dziś możliwość jej nabywania mają rolnicy indywidualni. Prawo pozwala na to także ich bliskim oraz samorządom, Kościołom i związkom wyznaniowym. Trzy lata temu ustalono też nowe zasady sprzedaży ziemi rolnej w granicach administracyjnych miast. Ktoś, kto nie jest rolnikiem, może kupić tylko do 3 tys. m kw.

Rolnicy indywidualni mogą kupować grunty rolne jedynie do momentu, aż w ich rękach znajdzie się 300 ha. Każda transakcja ponad ten limit może zostać unieważniona.

Prawo daje też dziś ogromną władzę urzędnikom. Minister rolnictwa może decydować o tym, komu Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa (dawniej Agencja Nieruchomości Rolnych) może sprzedać państwowe grunty w okresie obowiązywania zakazu ich sprzedaży.

KOWR może też korzystać z prawa pierwokupu i wykupu. Zostały nim objęte np. akcje i udziały spółek posiadających ziemię rolną.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej