Dzisiaj podatek od wynajmu mieszkań to rosyjska ruletka. Mieszkaniec Rzeszowa dostaje w bliźniaczej  sprawie inną interpretację niż mieszkaniec Zielonej Góry. Z kolei urzędnik skarbowy, rozpatrujący sprawę mieszkańca Lublina,  uważa że do niczego go nie zobowiązują interpretacje wydane w niemal identycznej sprawie dla mieszkańca Warszawy.  W rezultacie to, jaki podatek mamy zapłacić, zależy od tego, na jakiego  urzędnika trafimy.

Anna Białkowska z Platformy Obywatelskiej zainteresowała się sprawą i skierowała interpretację poselską do ministra finansów. Pani poseł pisze, że „coraz więcej osób kupuje mieszkanie, by zarabiać na wynajmie. Szacuje się, że 30 proc. lokali to inwestycja. Problem zaczyna się, gdy przychodzi do rozliczenia. W jednej z interpretacji  dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej zgodził się, by od najmu siedmiu mieszkań płacić ryczałt według stawek 8,5 i 12,5 proc. Wcześniej skarbówka uznała, że najem trzech mieszkań jest już działalnością gospodarczą. Jaki więc sposób rozliczenia obowiązuje właścicieli mieszkań wynajmujących mieszkania w celach zarobkowych w okresie długoterminowym? - pyta pani poseł.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej