Pani Maria od pół roku otrzymuje wynagrodzenie męża na swoje prywatne konto bankowe. Co miesiąc 2700 zł netto, do tego dochodzi 1000-1200 zł premii kwartalnej. – Nie było innego wyjścia. Musiałam o to wystąpić. Mamy trójkę dzieci – 12, 13 i 18 lat, wszystkie się uczą i potrzebuję pieniędzy na książki, ubrania czy jedzenie. Nie mówię już o czynszu za mieszkanie i opłatach za media. Niestety mąż, gdy tylko dostawał wypłatę, pił i znikał na kilka dni, a gdy się w końcu zjawiał, dawał mi 400-500 zł.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej