To był bardzo śmiały pomysł, który kończy się wielką wizerunkową klapą Ministerstwa Finansów. Od ubiegłego roku zamiast wypełnionego PIT-u fiskusowi ma wystarczyć dwustronicowy wniosek podatnika o jego wypełnienie, czyli PIT-WZ.

Fiskus miał nie prosić też podatników o informacje, które i tak posiada. Jak twierdził ponad rok temu wiceminister finansów Marian Banaś, chodzi o to, aby rozliczenie nie zajmowało podatnikowi więcej niż dwie-trzy minuty.

Skarbówka miała rozliczać miliony

Ministerstwo chciało się pokazać jako nowoczesne i zrobić sobie PR. Zwłaszcza że akurat było na cenzurowanym i potrzebowało sukcesu po klapie, jaką okazał się pomysł podatku jednolitego, który do kosza wyrzucił jeszcze wicepremier Mateusz Morawiecki.

Kierownictwo resortu finansów entuzjazmowało się, że nawet 13 mln podatników nie wypełni już zeznania podatkowego.

W dokumentach dołączonych do ustawy padły już inne liczby. W 2017 roku miało z tej metody skorzystać 25 proc. podatników. W 2018 już 35 proc. A docelowo 75 proc. podatników.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej