VAT nie jest – jak się wielu osobom wydaje – prostym podatkiem. Konsumujemy różne dobra, które są opodatkowane w różny sposób. Na żywność mamy dwie stawki VAT: 5 i 8 proc. Czasami jest też stawka 23 proc. Przykładowo: chipsy kukurydziane – 23 proc., chipsy ziemniaczane – 8 proc., musztarda – 23 proc., sos musztardowy – 8 proc. VAT. Kawa zbożowa 8 proc., kakao 23 proc. VAT.

Dlaczego tak? Stawki oparte są na klasyfikacjach statystycznych Polskiej Klasyfikacji Wyrobów i Usług (PKWiU) z 2008 r. Jest ona chaotyczna i zła. Od lat mówi się, że trzeba skończyć z tym, aby niemal identyczne produkty miały różne stawki VAT, co fiskus usiłował tłumaczyć na różne, kuriozalne sposoby.

Dlaczego pomarańcza ma inną stawkę VAT (8 proc.) niż jabłko (5 proc.)? Jedno i drugie jest owocem. Bo z pomarańczy nie da się zrobić szarlotki. I to nie jest żart. „Robiąc przetwory (np. kompoty) klient zapewne nie dokona zakupu mandarynek, czy bananów, ale wybierze śliwki, gruszki, jabłka. Owoce stanowić mogą składnik różnego rodzaju ciast i deserów. Chcąc upiec szarlotkę klient wybierze jabłka, a nie pomarańcze. I to bez względu na porę roku” – przytacza interpretację fiskusa firma doradcza Grant Thornton. Albo dlaczego musztarda (23 proc. VAT) ma inną stawkę niż sos musztardowy (8 proc. VAT)? Bo jest… zdrowsza.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej