– Z naszym systemem podatkowym jest coś delikatnie nie tak – zauważył równie delikatnie w trakcie spotkania z dziennikarzami Andrzej Marczak, doradca podatkowy i szef zespołu ds. PIT w firmie KPMG. W tym przypadku autor miał na myśli podatek PIT, czyli ten który płaci zdecydowana większość Polaków.

Mało kto już pamięta, że obowiązujące obecnie stawki podatkowe 18 i 32 proc. oraz dzielący je próg dochodowy - 85 528 zł wprowadzono jeszcze za rządów wicepremiera i ministra finansów Jacka Rostowskiego.

Było to dekadę temu. Nowa (a dla nas już obecnie stara) skala zastąpiła tę z trzema stawkami: 19, 30 i 40 proc. Oznaczała obniżkę podatków. Od tego momentu politycy wszelkich opcji dużo mówili na temat zmian w podatkach, dużo na ten temat obiecywali, ale owe harce kończyły się na zapowiedziach.

Zmiany progów PIT są bardzo potrzebne

Obecnie obowiązujące stawki są jednym krzyczącym skandalem. I to kilku powodów, niezależnych od wyznawanych ekonomicznych teorii, czy jest to skrajny liberalizm, czy lewicowe teorie np. Thomasa Piketty’ego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej