O tym, jak spore problemy mentalne mają Polacy z podatkami, można się przekonać choćby po twórczości rodzimych specjalistów od, nazwijmy to, hip-hopu.

I tak raper Popek rok temu pochwalił się na Instagramie odwiedzinami w urzędzie skarbowym. „Siemanko, witam wszystkich, słuchajcie, dzisiaj mam słaby dzień, jestem przed urzędem i muszę zapłacić 65 tysięcy zł. A myślałem, że załatwi mnie show-biznes, wóda i koks. Show-biznes, wódę i koks ogarnąłem, ale coś mi się wydaje, że zabiją mnie podatki.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej