O tym, jak spore problemy mentalne mają Polacy z podatkami, można się przekonać choćby po twórczości rodzimych specjalistów od, nazwijmy to, hip-hopu.

I tak raper Popek rok temu pochwalił się na Instagramie odwiedzinami w urzędzie skarbowym. „Siemanko, witam wszystkich, słuchajcie, dzisiaj mam słaby dzień, jestem przed urzędem i muszę zapłacić 65 tysięcy zł. A myślałem, że załatwi mnie show-biznes, wóda i koks. Show-biznes, wódę i koks ogarnąłem, ale coś mi się wydaje, że zabiją mnie podatki. Dzisiaj płacę 65 tysięcy i nie wiem za co, w urzędzie też nie wiedzą, ale muszę zapłacić. Widzimy się przy kasie.” – zaczął. Przy kasie wpłacił pieniądze, po czym do urzędniczki powiedział: "dziękuję, miłego dnia", i wyszedł.

Ale już niemiecko-polski Malik Montana w utworze "Naaajak" rymuje: „Nie płace podatku”, a konsekwencje tego stanu rzeczy są mu obojętne.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej