Prezes PiS Jarosław Kaczyński kilka dni temu zapowiedział, że jego partia nie planuje wprowadzenia podatku katastralnego. O tej daninie nie mówiło się od lat. Budzi ona bowiem bardzo skrajne emocje. Dla właścicieli nieruchomości to nowe, ogromne finansowe obciążenie, dla całego rynku nieruchomości – prawdziwa rewolucja.



Obecnie wysokość podatku od nieruchomości ustala gmina. W praktyce oznacza to, że taki sam podatek płaci właściciel nieruchomości zlokalizowanej w ścisłym centrum miasta, jak i tej, która znajduje się na obrzeżach. Ten stan rzeczy miałby zmienić podatek katastralny.

Jest to podatek od wartości nieruchomości. Wartość oceniania byłaby pod względem położenia w pobliżu centrum miast czy innych miejsc uznanych za atrakcyjne, stanu wyposażenia w urządzenia infrastruktury technicznej czy przeznaczenia ustalonego w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego. W praktyce wyglądałby tak: im ktoś ma bardziej wartościową nieruchomość, tym więcej zapłaci.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej