Państwowy ubezpieczyciel co roku wypłaca więcej pieniędzy w postaci emerytur, niż do niego wpływa ze składek. Te pieniądze dosypywane są przez państwo. W 2017 r. deficyt sięgnie 46,7 mld zł.

Z raportu „Przedziwne przypadki ZUS, czyli dlaczego warto umieć liczyć” ekonomistek Joanny Tyrowicz i Magdy Malec z ośrodka badawczego GRAPE, który „Wyborcza” prezentuje jako pierwsza, wynika jednak, że przez błąd ustawodawcy jest o 9 mld zł wyższy, niż powinien. Mówiąc wprost - o tyle zawyżone są tegoroczne wypłaty. A 9 mld zł to ok. 0,5 proc. PKB, czyli tyle, ile rocznie Polska wydaje na naukę i kulturę.

ZUS liczy, że pożyjemy krócej

Skąd ten błąd? Od reformy emerytalnej z 1999 r. mamy w Polsce system zdefiniowanej składki. Rocznikom przechodzącym od 2009 r. na emeryturę Zakład Ubezpieczeń Społecznych wylicza jej wysokość, dzieląc zgromadzony przez całe życie kapitał emerytalny przez dalszą oczekiwaną długość życia. Tę ostatnią - zgodnie z ustawą - bierze z tablic publikowanych przez Główny Urząd Statystyczny.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej