Od stycznia 2019 r. pracownicy dużych firm, a od połowy 2020 r. już wszyscy, będą automatycznie zapisywani do nowego programu oszczędzania na emeryturę. To pracownicze plany kapitałowe, które będą prowadzone przez towarzystwa funduszy inwestycyjnych (TFI).

Każdy pracownik będzie odkładał tam 2 proc. swojej pensji, a kolejne 1,5 proc. dołoży mu pracodawca. Dodatkowo na start państwo dorzuci na każde konto 250 zł, a w kolejnych latach będzie przelewać po 240 zł. Zarówno pracownik, jak i pracodawca będą mogli zwiększyć wpłacaną składkę, tak że maksymalnie sięgnie 8 proc. wynagrodzenia.

Ile można uzbierać w PPK?

Minimalna składka, jaką miesięcznie na konto PPK będzie przekazywał pracownik z pracodawcą, to 3,5 proc. Załóżmy, że pracownik zarabia blisko 4 tys. zł. Przy założeniu 3,5-proc. rocznego zwrotu z inwestycji po 25 latach oszczędzania, po uwzględnieniu bonusów od państwa (12 tys. zł), na koncie pracownika uzbiera się 101 tys. zł. Ta kwota pozwoli na wypłacanie przez dziesięć lat w miesięcznych ratach 967 zł dodatkowej emerytury, czyli 13 proc. jego ostatniej pensji. Jeśli nasz przykładowy pracownik oszczędzałby nie 25, ale 40 lat, uzbierałby 258 tys. zł. Wtedy co miesiąc przez dziesięć lat dostawałby blisko 2,5 tys. zł, czyli 21 proc. ostatniej pensji.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej