Mieliśmy być drugą Japonią. To marzenie Lecha Wałęsy nawet teraz – po blisko 40 latach – wydaje się utopią. I chodzi nie tyle o przepaść ekonomiczną (Japonia jest trzecią gospodarką świata), co mentalną. To wyspiarskie państwo było odizolowane od reszty świata bardziej niż Chiny za swym murem. Efekty widać do dziś.

Można odnieść wrażenie, że japońskie społeczeństwo to jakby inna cywilizacja – potomkowie kosmitów, którzy zadomowili się na Ziemi, lecz zachowali odrębne priorytety, zwyczaje i nawyki.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej