Od października 2017 r. wystarczy, by kobieta skończyła 60 lat, a mężczyzna 65 i już mogą przejść na emeryturę. Wcześniej, od 2013 r. (rozwiązanie zaproponowane przez PO) próg emerytalny wynosił 67 lat. Kiedy PiS ponownie go obniżył Polacy szturmem ruszyli do ZUS- u. Tylko w styczniu i lutym tego roku z 80 tys. wniosków emerytalnych 85 proc. dotyczyło emerytury w obniżonym wieku.

Przejście na emeryturę to poważna decyzja. To zmiana trybu życia, mniejsze dochody i poczucie, że nie jest się nikomu potrzebnym. Nie wszyscy mają też pomysł i pieniądze, by bezstresowo wejść „na nową drogę życia”. Rozterek i uwarunkowań jest mnóstwo.

Emerytura to zbawienie

Pierwsi do ZUS pobiegli bezrobotni. Dla nich wcześniejsza emerytura to błogosławieństwo. W Polsce co trzeci bezrobotny jest po pięćdziesiątce. Prawie 53 proc. składających pod koniec ubiegłego roku wnioski o świadczenie od dawna nie funkcjonował na rynku pracy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej