- Pierwszą propozycją, którą mamy dla Polaków, jest niższy ZUS - mówił 14 kwietnia na konwencji samorządowej PiS premier Mateusz Morawiecki. Publika wiwatowała.  
I rzeczywiście - dwa tygodnie temu projekt ustawy sprawie składek ZUS dla przedsiębiorców przygotowało Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii. Rzecz w tym, że z wielkich obietnic premiera zostało niewiele.

W uzasadnieniu projektu ministerstwo przyznaje wprost, że z nowego rozwiązania będzie mogło skorzystać maksymalnie 173 tys. firm, czyli zaledwie ok. 10 proc. spośród wszystkich prowadzących działalność gospodarczą w Polsce.

Dlaczego tylko tyle? Bo w projekcie ustawy zapisano mnóstwo ograniczeń. Mniejsze składki zapłacą jedynie firmy, których przychód nie przekroczy 2,5-krotności minimalnego wynagrodzenia. W tym roku ten próg wyniósłby 5,3 tys. zł. Powyżej tego przychodu przedsiębiorca będzie nadal płacił składki według obecnych zasad. 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej