Wcześniejsze emerytury dla nauczycieli (tzw. świadczenia kompensacyjne) wprowadziła koalicja PO-PSL w 2009 r. Pozwalają one odejść ze szkoły w wieku 55 lat (ta granica w kolejnych latach będzie się przesuwać wyżej).

Początkowo niewiele osób było zainteresowanych wcześniejszą emeryturą nauczycieli. Powód?

Na świadczeniach nie można dorabiać w szkole, nikt więc nie chciał zostać z gołą emeryturą. Poza tym praca w szkole była w miarę stabilna, regularnie co roku nauczyciele dostawali też podwyżki.

Zmieniło się, kiedy ministrem edukacji została Anna Zalewska. Gdy obejmowała rządy pod koniec 2015 r., na świadczeniach kompensacyjnych było 4,5 tys nauczycieli, pod koniec 2016 r. już 7,5 tys., a teraz (to najnowsze dane ZUS z maja 2018 r.) jest ich już blisko 10 tys.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej