Zmiany przepisów to efekt protestów mundurowych. Federacja Związków Zawodowych Służb Mundurowych skupiająca m.in. policjantów, strażaków pożarnych, pograniczników jeszcze w marcu wysłała do szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego list ze swoimi postulatami. Zażądali podwyżki dla każdego funkcjonariusza w 2019 r. o 650 zł i 500 zł w 2020 r., odmrożenia – po dziewięciu latach – waloryzacji uposażeń. Dziś nowo przyjęty do służby policjant ma niewiele ponad 2 tys. zł na rękę, a 3,5 tys. netto dostają dzielnicowy i kontroler ruchu drogowego. Związkowcy chcą też wprowadzenia 100-procentowej odpłatności za nadgodziny. Kolejne żądanie dotyczy pełnopłatnych zwolnień lekarskich za 30 dniu w roku oraz powrotu do dawnego systemu emerytalnego.

Postulaty dotyczące zwolnień lekarskich i systemu emerytalnego obecna władza w kampanii wyborczej obiecała uwzględnić. Po wyborach jednak zmieniła zdanie. Dlatego mundurowi 2 października zorganizowali wielką manifestację. Nie wystawiali też mandatów za drobne przewinienia, co spowodowało mniejsze wpływy do budżetu państwa.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej