Na poniedziałkowe dane GUS czekało 9 mln polskich emerytów i rencistów, którzy od 1 marca mają otrzymać waloryzację świadczeń. O jej wysokości decydują dwa wskaźniki: inflacja w gospodarstwach emeryckich (czyli podwyżki cen towarów, które kupują głównie emeryci) i nie mniej niż 20 proc. realnego wzrostu płac (czyli podwyżki, które dostają pracownicy) z roku poprzedzającego waloryzację. W styczniu GUS ogłosił, że inflacja emerycka wyniesie 1,8 proc.

Aby wyliczyć podwyżkę, potrzebne były jeszcze dane o wzroście wynagrodzeń. Wczoraj GUS podał, że wzrost osiągnął 5,3 proc.

Jaka podwyżka dla emerytów

Waloryzacja niestety będzie niższa niż szacował rząd. W założeniach budżetowych prognozował, że wyniesie 3,26 proc.

Ostatecznie osiągnie 2,86 proc. Składa się na to 1,8 proc. inflacji i 1,06 proc. wzrostu płac (20 proc. z 5,3 proc.).

Bez zmiany zasad najbiedniejsi emeryci dostaliby 30-40 zł* więcej.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej