O tej sprawie komornicy jak najszybciej chcieliby zapomnieć. - Pozostaje nam tylko wyciągnąć wnioski i starać się, aby ta sytuacja już nigdy się nie powtórzyła - mówi nam jeden z warszawskich komorników.

O co chodzi? Na przełomie lutego i marca ZUS ogłosił, że emeryci oprócz corocznej waloryzacji świadczeń dostaną też dodatkowe 100-300 zł brutto. Wszystko dlatego, że wzrosła kwota wolna od podatku.
Kwota wolna była już dwa razy podnoszona. Pierwszy raz w 2017 r. - wzrosła z 3091 zł do 6600 zł rocznie. Drugi raz w 2018 r. Wówczas została podniesiona do 8000 zł.


Mimo że kwota wzrosła, to seniorzy co miesiąc płacili zaliczkę na podatek, tak jakby obowiązywały poprzednie stawki. Dlatego ZUS musiał oddać emerytom nadpłacone pieniądze.

Niestety, zwrot nie dotyczył wszystkich seniorów, ale tylko tych z najniższymi świadczeniami.
Im ktoś miał niższe świadczenia, tym mógł dostać większą sumę. I tak: ktoś, kto pobierał minimalną emeryturę (do końca lutego wynosiła 1029,80 zł brutto, od 1 marca - już 1100 zł), mógł liczyć na dodatkowe ok. 100 zł. Jeszcze więcej, bo nawet 350 zł, miały dostać osoby pobierające rentę z tytułu częściowej niezdolności do pracy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej