Oszczędności w otwartych funduszach emerytalnych ma 15,8 mln Polaków, którzy łącznie odłożyli 162 mld zł. Na każdego średnio przypada więc ok. 10 tys zł. 

W połowie kwietnia premier Mateusz Morawiecki ogłosił ostateczną likwidację OFE. Teraz każdy będzie miał wybór, czy te pieniądze przekazać na prywatne indywidualne konta emerytalne (IKE) po "potrąceniu" przez budżet państwa 15 proc. opłaty (III filar), czy w 100 proc. wpłacić do ZUS.

Domyślne rozwiązanie będzie takie, że środki z OFE zostaną zapisane na IKE. A to oznacza, że jeśli nie dokonamy wyboru, pieniądze przejdą do III filaru.

Kto dopłaci do emerytury minimalnej?

W całej reformie nadal brak jednak szczegółów rozwiązań. Według naszych informacji wciąż pracują nad nimi analitycy rządowi. A diabeł tkwi w szczegółach.

- Aby ludzie mogli odpowiedzialnie wybierać między ZUS i IKE, muszą te szczegółowe zapisy poznać. Tylko bowiem wiedząc, co dany wybór oznacza dla naszych pieniędzy, można podjąć racjonalną i najlepszą dla danej osoby decyzję - mówi dr Antoni Kołek, prezes Instytutu Emerytalnego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej