Największe koszty wakacji? Bilety lotnicze i noclegi. Jedno i drugie stało się loterią. Ich ceny potrafią się zmieniać nawet o 100 proc. W ciągu miesiąca, dnia, a nawet… godziny. Oto przykład: jadę na wakacje, wchodzę więc na strony Booking.com i TripAdvisor (popularne metawyszukiwarki hoteli i agregatory opinii o nich), by zarezerwować hotel. Jeden od razu zwraca moją uwagę: nowy, wysoki standard, niska cena. Nie dowierzam. Wertuję zdjęcia i opinie. Jakiś haczyk? Spalarnia śmieci, autostrada obok? Nie. Klikam „zarezerwuj teraz” i przecieram oczy: cena wzrosła dwukrotnie! W ciągu godziny.

Dwa dni później kupuję bilet lotniczy. Też przez internet. I to samo: rozważam dwie opcje, po kwadransie wybieram jedną, chcę rezerwować i widzę, że cena już skoczyła o 20 proc.

Inna sytuacja, inny hotel. „Ostatni” duży pokój, dobrze wyposażony, śniadania wliczone w cenę. Przeglądam zdjęcia, w końcu rezerwuję, bo „oglądają go cztery osoby”. Tym razem kwota nie wzrosła. Przyjeżdżam na miejsce, a tu niespodzianka: śniadania wyparowały – nie ma ich w cenie! A są drogie. Zaś „ostatni pokój” okazuje się jednym z wielu wolnych. I znów – korzystna oferta zmieniła się w przeciętną.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej