Wiedeń, Berlin, Paryż – to tylko kilka europejskich stolic, które z hukiem wyprowadziły z szarej strefy reklamowany jako współdzielenie mieszkań najem krótkoterminowy.

Jako pierwszy obowiązek rejestracji ofert na Airbnb czy Booking wprowadził Amsterdam, ograniczając przy okazji czas najmu apartamentów prywatnych turystom do maksymalnie 60 dni w roku.

Prawo lokalne reguluje też, że w udostępnianym w ten sposób mieszkaniu nie mogą przebywać jednocześnie więcej niż cztery osoby. Księgę gości i odpowiednie warunki higieniczne (pierwsze sprawdza policja, drugie sanepid) zapewnić muszą wynajmujący mieszkania przyjezdnym mieszkańcy Helsinek. Z kolei władze Katalonii wymagają licencji, podatku turystycznego i ograniczają liczbę mieszkań na wynajem krótkoterminowy – żaden właściciel nie może udostępniać więcej niż jednego mieszkania w centrum.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej