Barcelona, Amsterdam, Paryż – to tylko przykłady miast, które zaczęły regulować rynek mieszkań na wynajem krótkoterminowy. Skutki uboczne taniego podróżowania z pomocą platform internetowych dają się we znaki mieszkańcom tych metropolii. Wymieniają: hałaśliwe sąsiedztwo weekendowych turystów, wzrost cen nieruchomości, wyludnianie się całych dzielnic.

Podobne zjawiska zaczynają być zauważane w Polsce. Ministerstwo Sportu i Turystyki pracuje nad dokumentem, który weźmie w ryzy ten rodzaj działalności gospodarczej. Pracuje nad sposobami na ucywilizowanie najmu krótkoterminowego. „Wyborcza” sprawdziła, jak władze Wiednia współpracują z platformami takimi jak Airbnb, Wimdu czy HomeAway.

Rozmowa z Peterem Wieserem, zastępcą kierownika działu Gospodarka, Praca, Statystyka w magistracie Wiednia

Gabriela Łazarczyk, Aleksander Gurgul: Oferty noclegów w prywatnych mieszkaniach kuszą turystów przede wszystkim niższą ceną. Tymczasem ceny noclegów na Airbnb w Wiedniu są zbliżone do tych proponowanych przez trzygwiazdkowe hotele. Czy to jeden z efektów regulacji najmu krótkoterminowego wprowadzonych niedawno przez miasto?

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej