Kiedy za kilkanaście lat nasze pociechy zapytają, jak wyglądał świat w drugiej dekadzie XXI wieku, prawdopodobnie otworzą szeroko oczy ze zdziwienia po naszej odpowiedzi. „Wyobraź sobie, że wtedy do internetu podłączone były przede wszystkim komputery i telefony” – to zdanie będzie dla przyszłych pokoleń wręcz niewiarygodne. Niewykluczone, że kiedyś – gdy już dorosną – nasze czasy nazwą „epoką prymitywnego internetu”. Dlaczego? Bo już dziś wiemy, że w ciągu kilkunastu lub kilkudziesięciu lat – zależnie od regionu świata – nasze życie zmieni się nie do poznania. I będzie to widać na każdym kroku – także na spacerze po mieście.

Wszystko za sprawą sztucznej inteligencji, internetu rzeczy i technologii 5G. Ta ostatnia to tak naprawdę kolejny poziom jakości w transmisji danych. Dzięki kombinacji światłowodów, satelitów i fal radiowych prędkość przesyłu osiągnie niespotykane dotąd wyżyny. Firmy telekomunikacyjne już teraz tworzą smartfony – choć na razie jako modele pokazowe, nie na sprzedaż – które potrafią w 5G przesyłać dane z prędkością 1 Gb/s, czyli 20 razy szybciej niż obecne na rynku telefony. A to dopiero początek rozwijania 5G.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej