Propozycja rządu została przedstawiona Radzie Dialogu Społecznego, ale już wiadomo, że nie podoba się związkom zawodowym. Z danych GUS wynika, że liczba pracowników otrzymujących wynagrodzenie w wysokości płacy minimalnej to ok. 1,5 mln osób, czyli ok. 13 proc. ogółu liczby pracowników w przeliczeniu na pełne etaty. To całkiem spora rzesza zatrudnionych. O to, żeby pracodawcy nie oszukiwali i wypłacali swoim pracownikom gwarantowaną płacę minimalną, dba Państwowa Inspekcja Pracy. W razie stwierdzenia uchybień pracodawcom grozi grzywna od 1 tys. do 30 tys. zł.

Oprócz minimalnego wynagrodzenia obowiązuje też minimalna stawka godzinowa.

Skąd się wzięła minimalna stawka godzinowa

To pojęcie, które pojawiło się w ustawie o płacy minimalnej dopiero w zeszłym roku (w 2017 r. było to 13 zł, w tym 13,7 zł). Stawka godzinowa została objęta ochroną. Co to znaczy? Ano tyle, że wynagrodzenia nie można się zrzec albo przenieść na kogoś innego. Musi też być wypłacane w formie pieniężnej. Takie rozwiązanie ma zabezpieczyć przyjmującego zlecenie przed naciskami ze strony zleceniodawcy, że wypłaci mu część wynagrodzenia w naturze.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej