Liczba osób, które w ubiegłym roku pracowały na umowie zlecenia - i nie były nigdzie zatrudnione na podstawie umowy o pracę - wyniosła 987 tys. W tym samym czasie pracujących w oparciu o dzieło było 121 tys. - podał Główny Urząd Statystyczny (GUS) w raporcie "Pracujący w gospodarce narodowej w 2017 roku". 

Dla porównania, w 2016 roku zleceniobiorców było trochę ponad 1 mln, a wykonujących dzieło - 144 tys. Jeszcze wcześniej - w 2015 roku - odpowiednio 1 mln 17 tys. oraz 188 tys.

Jaka jest przyczyna? 

Działać tu może niska stopa bezrobocia (5,8 proc. we wrześniu) i związana z nią wyższa siła przetargowa pracowników. Ale nie tylko.

W ostatnich latach przeprowadzono bowiem wiele zmian w prawie, które miały zniechęcić pracodawców do korzystania z umów cywilnoprawnych. Ich efekty widać w danych. Np. w 2014 roku liczba zleceń spadła po raz pierwszy poniżej miliona - do 966 tys. - to właśnie w tamtym roku rząd PO-PSL przygotował ustawę w sprawie ozusowania umów zlecenia.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej