Historia rozmów rządu z poszczególnymi grupami zawodowymi budżetówki układa się według tego samego schematu. Związkowcy występują z petycją o zwiększenie wynagrodzeń. Poszczególni ministrowie mówią: „nie damy, bo nie mamy”. Wtedy następuje oflagowanie budynków i zapowiedź protestów. I pieniądze się znajdują.

W ten sposób rządowi udało się już ugasić kilka pożarów. Jednak nie na długo. Wiosną do walki o podwyżki szykują się kolejne grupy.

Nauczyciele

Chyba najwięcej emocji wywołują podwyżki dla nauczycieli.

 8 lutego minister edukacji narodowej Anna Zalewska podpisała rozporządzenie podwyższające o 5 proc. minimalne stawki wynagrodzenia zasadniczego, z wyrównaniem od 1 stycznia.

Kolejna podwyżka ma być od 1 września.

„W sumie  od 1 września 2019 r. wynagrodzenie zasadnicze nauczyciela stażysty będzie wyższe o 371 zł, nauczyciela kontraktowego o 381 zł, nauczyciela mianowanego o 432 zł i nauczyciela dyplomowanego o 508 zł (w stosunku do 31 marca 2018 r.). Tym samym pensje wzrosną o 16,1 proc.” - ogłosiła minister Zalewska.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej