Przypomnijmy, jak działa faktoring. Przedsiębiorca podpisuje umowę z faktorem, czyli bankiem lub firmą faktoringową. Po wystawieniu faktury swojemu kontrahentowi, np. z 60-dniowym okresem płatności, nie musi czekać na pieniądze. Dostaje je od razu – od faktora. Ma więc środki na zakup nowych towarów, wypłatę pensji, opłacenie rachunków i podatków.

Gdy zbliża się termin płatności, kontrahent zapłaci bankowi, a nie dostawcy towaru lub usługi. Za tę usługę faktor pobierze prowizje i odsetki.

Ten sam cel można osiągnąć kredytem obrotowym. Firma poczeka miesiąc, dwa czy dłużej na to, aż kontrahenci zapłacą, a bieżącą działalność finansować będzie kredytem. Co zatem lepsze?

 Kiedy kredyt, kiedy faktoring?

Warto wiedzieć, że nie zawsze pozyskanie finansowania pod wystawione faktury będzie możliwe. Zasada jest taka, że z faktoringu nie można skorzystać, gdy termin płatności faktur już minął. Ale generalnie dostępność finansowania przemawia na korzyść faktoringu, zwłaszcza w przypadku mniejszych i krócej działających firm. Dlaczego?

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej