Kredyty Lokaty Fundusze Ubezpieczenia

Kredyt dla studenta

Maciej Bednarek
07.10.2011 , aktualizacja: 07.10.2011 15:49
A A A Drukuj
Studiujesz i zarabiasz? Nie powinieneś mieć problemu z uzyskaniem w banku niewielkiej pożyczki. Nie pracujesz? Możesz złożyć wniosek o preferencyjny kredyt studencki
Kredyt studencki się opłaca
fot.
Kredyt studencki się opłaca
W tym roku Agnieszka i Michał rozpoczynają studia. Agnieszka dostała się na dzienną iberystykę na Uniwersytecie Warszawskim. Mieszka w stolicy z rodzicami. Jest w komfortowej sytuacji, bo nie płaci za studia, a poza tym odpada jej koszt wynajmowania mieszkania czy pokoju w akademiku. Jej rodziców stać też na to, by jeszcze przez jakiś czas wspierać ją finansowo.

Michał nie ma tyle szczęścia. Przyjechał do stolicy z małej miejscowości. Będzie tu studiował zarządzanie na prywatnej uczelni. Czesne: 3 tys. zł za semestr. Z kilkoma znajomymi wynajął mieszkanie. Wychodzi ok. 500 zł na osobę. No i trzeba jeszcze z czegoś żyć. Michał podliczył, że potrzebuje miesięcznie minimum 1,5 tys. zł. Na rodziców raczej nie może liczyć. Nie ma więc wyboru, musi pracować. Wybrał więc studia w trybie niestacjonarnym - zajęcia w weekendy, w pozostałe dni praca.

Kredyt dla pracujących

Michał rozpoczął pracę jako kelner w małej restauracji, ale zarabia tylko na zaspokojenie podstawowych potrzeb. Na wyjazd, nowy komputer czy auto z pewnością nie wystarczy.

Czy Michał i studenci, którzy są w podobnej sytuacji, mogą dostać w banku kredyt na ekstra wydatki?

Tak, ale muszą spełnić dwa warunki. Muszą być pełnoletni oraz posiadać tzw. zdolność kredytową, a więc udokumentowane źródło dochodu. Żeby było jasne, bank jako źródła dochodu nie uzna kieszonkowego od rodziców. Z drugiej strony nie musi to być umowa o pracę. Banki zdają sobie sprawę, że większość młodych ludzi w tym kraju zatrudniana jest na umowach "śmieciowych". Akceptują więc inne formy zatrudnienia - umowę-zlecenie czy o dzieło.

Na podstawie studenckich zarobków bank policzy, ile młody człowiek jest w stanie miesięcznie spłacać i od tego uzależni maksymalną wysokość kredytu. Ale jakiego kredytu? Pieniądze można bowiem pożyczyć od banku w różnej formie: pożyczki gotówkowej, limitu czy debetu w koncie osobistym, albo jako kredyt na karcie kredytowej.

Jeżeli wcześniej nie braliście żadnych kredytów, a więc dla banków jesteście nieznani, największe szanse będziecie mieć na limit w rachunku osobistym. Dlaczego?

Dzisiaj banki, zanim udzielą kredytu, sprawdzają każdego klienta w bazie Biura Informacji Kredytowej. Tam zapisane są ślady naszych wcześniejszych kredytowych zachowań. Widać jak na dłoni, jakie kredyty, w których bankach i jak spłacaliśmy. Nawet jednodniowe opóźnienie w spłacie raty będzie w BIK odnotowane. Jeżeli w przeszłości nieterminowo spłacaliśmy kredyty, bank może nam nie zaufać. Źle jest mieć negatywną historię w BIK, ale niedobrze też nie mieć jej w ogóle. Jak bowiem bank oceni wiarygodność studenta, jeśli ten wcześniej nie spłacał żadnych kredytów?

Jak obejść ten problem? Jeżeli założycie konto osobiste i będziecie na nie przelewać swoje pierwsze zarobki, w ten sposób zaczniecie budować swoją wiarygodność. Zwykle po kilku miesiącach, na podstawie historii rachunku (a nie kredytów spłacanych w innych bankach), niektóre banki gotowe są przyznać pierwszy limit w koncie osobistym. Jest to kredyt, który można przeznaczyć, na co się tylko chce. Charakteryzuje się tym, że przelewany jest na konto osobiste (stąd jego nazwa). Bank nalicza odsetki tylko od wykorzystanej kwoty.

Co to znaczy? Załóżmy, że wasze konto jest puste. Bank przyznaje wam 500 zł limitu kredytowego. Te pieniądze pojawiają się więc na waszym rachunku (pomniejszone o prowizję, która może wynieść nawet 100 zł). Bank zarabia na odsetkach od kredytu, ale nie będzie ich pobierał, dopóki nie naruszycie limitu. Jeżeli wypłacicie z konta np. 200 zł, to odsetki będą naliczane tylko od tej kwoty. A jeśli na wasze konto wpłynie co najmniej 200 zł, odsetkowy zegar przestanie tykać.

Limit po jednym wpływie

Dzisiaj banki na studentach kokosów nie zbijają, ale to grupa o dużym potencjale. Kiedy młodzi ludzie skończą studia, rozpoczną regularną pracę, wtedy przyniosą do banku swoje oszczędności, będą zainteresowani nie tylko pożyczką, kartą, ale też kredytem samochodowym czy mieszkaniowym. Mając na uwadze właśnie ten studencki potencjał, niektóre banki dają im kredyt zaufania i już dzisiaj dopieszczają, oferując tańsze i łatwiej dostępne kredyty.

Na przykład Inteligo przyzna debet do 2 tys. zł, jeśli na koncie została odnotowana tylko jedna wpłata. Warunkiem jest oczywiście posiadanie zdolności kredytowej. Michał mógłby więc dostać taki kredyt, choć niekoniecznie w maksymalnej wysokości.

W BOŚ Banku i Polbanku EFG limit na koncie również można dostać po pierwszym wpływie, choć nie należy oczekiwać kokosów. Wysokość limitu też zależy od studenckich zarobków. Pekao SA przyzna pierwszy kredyt po trzech miesiącach prowadzenia konta osobistego lub przeniesienia historii rachunku z innego banku. Raiffeisen Bank ułatwia z kolei otrzymanie kredytu, bo nie wymaga zaświadczeń o dochodach, jeśli przez minimum trzy miesiące na konto wpływa wynagrodzenie. Bank BGŻ posiadaczom konta w tzw. Planie Student udziela limitu kredytowego z oprocentowaniem poniżej 10 proc. To dużo poniżej średniej na rynku. Bank Zachodni WBK ma specjalny kredyt dla osób, które ukończyły pierwszy semestr studiów i nie mają więcej niż 26 lat. W zależności od dochodu (wymagane co najmniej 650 zł) można tam dostać do 1,5 tys. zł limitu w rachunku. PKO BP z kolei wydaje studentom specjalną kartę kredytową. By ją dostać, trzeba mieć konto w banku (Superkonto Student lub Konto dla Młodych) i zasilać je kwotą przynajmniej 850 zł miesięcznie.

Pożyczka dla niepracujących

Agnieszka nie musi na razie martwić się o pieniądze, bo pomagają jej rodzice. Chciałaby mieć jednak pewną niezależność finansową. Nie pracuje, kredytu na komercyjnych zasadach nie dostanie. Ale zarówno ona, jak i Michał mogą ubiegać się o preferencyjny kredyt studencki, do którego dopłaca państwo.

Czy warto się o niego bić? Na pewno tak. W porównaniu z pożyczkami udzielanymi przez banki kredyty studenckie są bardzo tanie. Oprocentowanie komercyjnych pożyczek wynosi średnio 15 proc., te z dopłatami kosztują niespełna 2,4 proc. w skali roku (połowa stopy redyskontowej NBP). Inaczej się je też spłaca. Kredyt udzielany jest na okres studiów (nie dłużej niż sześć lat) i wypłacany w miesięcznych ratach po 600 zł, nie dłużej niż przez 10 miesięcy w roku akademickim. Pieniądze możecie przeznaczyć, na co chcecie: czesne, czynsz czy wakacyjny wyjazd. Kredytu nie musicie spłacać od razu, lecz dopiero po dwóch latach od ukończenia studiów, choć dla przerywających naukę zasady są bezlitosne - pożyczkę studencką trzeba zacząć spłacać od następnego miesiąca po terminie, w którym student musiał pokazać w banku ważną legitymację potwierdzającą, że jest studentem. Liczba rat spłaty kredytu to dwukrotność wypłaconych rat, czyli jeśli np. bank wypłacał wam kredyt przez trzy lata, będziecie mogli go spłacać przez sześć. Jest też dobra wiadomość dla prymusów. Tym, którzy ukończyli studia w grupie 5 proc. najlepszych absolwentów danej uczelni, banki mogą umorzyć 20 proc. kredytu. W niektórych przypadkach, np. gdy student znajduje się w trudnej sytuacji życiowej, pożyczka może być umorzona w całości. Nad systemem kredytów studenckich czuwa Bank Gospodarstwa Krajowego, ale pożyczek bezpośrednio udzielają banki komercyjne. To do nich trzeba przyjść z wnioskiem od 1 października do 15 listopada 2011 r. Gdy system pożyczek studenckich ruszał, zainteresowanie banków udzielaniem takich kredytów było bardzo duże, ale z każdym rokiem kolejne instytucje się wykruszały. Dzisiaj kredytów studenckich udziela już tylko pięć banków: PKO BP, Pekao SA, Bank Polskiej Spółdzielczości, Gospodarczy Bank Wielkopolski i Mazowiecki Bank Regionalny. Banków mało, no i nie ma gwarancji, że Agnieszka i Michał pożyczkę dostaną. Zasada jest bowiem taka, że w pierwszej kolejności prawo do kredytu mają studenci z uboższych rodzin.

Konto dla studenta

Żeby bank wypłacił kredyt zarówno z oferty standardowej, jak i ten preferencyjny, trzeba mieć jeszcze jedno - konto osobiste. Co prawda teoretycznie kredyt gotówkowy można wypłacić w oddziale banku, ale już do wypłaty limitu potrzebny jest rachunek.

Zresztą prędzej czy później konto wam się przyda. Wasz przyszły pracodawca raczej na pewno będzie chciał wypłacić wam pensję na konto, a nie do ręki.

Jakie wybrać konto? Na rynku jest ich cała masa, ale w kilku bankach Ania i Michał, ponieważ są studentami, mogą liczyć na ulgowe traktowanie.

Zamiast nazywać konto rachunkiem "dla studenta" czy "studenckim", banki tworzą np. konta dla młodych. Na rynku jest też cała masa rachunków internetowych, których idea jest prosta: obsługuj się sam, a nic za konto nie zapłacisz, czyli oferta na studencką kieszeń.

Specjalne konto studenckie ma np. Millennium. Posiadaczom takiego rachunku bank proponuje zniżki - tym studentom, którzy skorzystają z karty debetowej Millennium Visa Euro26. Programem rabatowym objętych jest ok. 6,5 tys. punktów w Polsce (sklepy, kina, muzea) oraz 100 tys. w Europie.

Kilka banków kieruje swą ofertę generalnie do młodych ludzi, ale tak naprawdę w ramach tej grupy najważniejsi są studenci. Credit Agricole (dawniej Lukas Bank) oferuje konto dla osób w wieku od 18 do 27 lat (niezależnie od tego, czy mają status studenta). Bank nie pobiera opłat za prowadzenie rachunku, za przelewy internetowe i za kartę debetową. Bank proponuje 500 zł limitu w koncie na start, kredyt na prawo jazdy oraz ubezpieczenie na wypadek utraty kluczy, portfela, karty czy telefonu.

PKO BP, który kilka miesięcy temu odświeżył swoją ofertę kont osobistych, zaproponował rachunek Konto dla Młodych. Ale uwaga: za prowadzenie konta nie płacą wyłącznie osoby, które nie ukończyły jeszcze 26. roku życia. Ci z przedziału 26-30 lat mogą mieć konto za darmo, jeśli na rachunek wpływać będzie co najmniej 1 tys. zł miesięcznie. W przeciwnym razie muszą liczyć się z opłatą za prowadzenie rachunku w wysokości 5 zł miesięcznie. Bank wychodzi z założenia, że w wieku 26 lat powinno się skończyć podstawową studencką edukację i taryfa ulgowa się kończy.

Konto nie tylko dla studentów, ale ogólnie dla młodych ma też Bank BPH. To konto Sezam<26, a w nim bezpłatne prowadzenie rachunku, przelewy internetowe, wypłaty pieniędzy z bankomatów własnych i sieci Euronet.

W Toyota Banku znajdziecie rachunek dla młodych - konto Click, które oprócz kilku darmowych wypłat z bankomatów kusi tym, że jest oprocentowane (bank płaci 5 proc.).

Rachunek o nazwie Konto<30, a więc - jak sama nazwa wskazuje - przeznaczony dla osób, które nie ukończyły 30. roku życia, ma Bank Zachodni WBK. Poza brakiem opłat za prowadzenie konta czy darmowymi przelewami internetowymi bank kusi systemem rabatowym. W BZ WBK uczniowie i studenci znajdą m.in. zniżki na zakup książek czy kursy językowe.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Masz problem? Napisz do nas.

finanse(małpa)wyborcza.biz

Jak radzić sobie z drogim kredytem walutowym

Na rynkowy kurs franka czy euro nie masz wpływu, ale możesz powalczyć ze spreadem bankowym samemu, przynosząc do banku ratę w walucie

Ranking lokat. Gdzie zarobisz?

Wśród banków mających najlepszą ofertę depozytową nie ma dużych banków