Kredyty Lokaty Fundusze Ubezpieczenia

Pożyczka od kuchni, czyli co powinieneś wiedzieć, zanim pożyczysz pieniądze

Maciej Bednarek
08.12.2011 , aktualizacja: 08.12.2011 10:02
A A A Drukuj
Skąd bank ma pewność, że spłacę kredyt? Czemu interesuje go, jakim jeżdżę samochodem? Dlaczego sąsiad, który zarabia tyle co ja, w tym samym banku dostał pożyczkę z niższym oprocentowaniem?
Wartość kredytów konsumpcyjnych
Źródło: NBP
Wartość kredytów konsumpcyjnych
Fragment raportu BIK. System odnotował, że z zapłaceniem jednej raty klient spóźnił się powyżej 91 dni.Takie rysy na historii kredytowej mogą sprawić, że bank nie udzieli nam kolejnego kredytu
Źródło: BIK
Fragment raportu BIK. System odnotował, że z zapłaceniem jednej raty klient spóźnił się powyżej 91 dni.Takie rysy na historii kredytowej mogą sprawić, że bank nie udzieli nam kolejnego kredytu
Jeżeli brałeś kiedyś kredyt gotówkowy, mogłeś poczuć się jak na przesłuchaniu. Wiek, wykształcenie, zawód, gdzie pracujesz i jak długo, gdzie mieszkasz, jakie masz prawo do nieruchomości, czy masz samochód - prawdopodobnie takie pytania zadawali ci w banku. W odpowiednią rubrykę wpisali zapewne też twoją płeć.

To nie przesłuchanie, ale zostałeś przemaglowany przez tzw. system scoringowy. Po co to wszystko? Informacje na twój temat, które wpadły do systemu, były potrzebne bankowi do oceny twojej zdolności i wiarygodności kredytowej - to kolejne trudne pojęcia, ale z punktu widzenia twojego budżetu bardzo ważne. Od tego bowiem, jak zdasz ten test, zależy, ile pieniędzy bank ci pożyczy i na jakich warunkach.

W drugim odcinku cyklu "Pożyczaj z głową", przyjrzymy się od kuchni pożyczaniu pieniędzy. Zobaczymy, jakich informacji o kredytobiorcach i gdzie szukają instytucje finansowe, zanim udzielą kredytu, oraz co z takimi danymi robią. Wyjaśnimy też, jak te dane przekładają się na cenę pożyczki.

Budowanie zaufania

Wyobraź sobie, że do firmy, w której pracujesz, przyszedł właśnie nowy pracownik. Po kilku dniach znajomości zaczepia cię na korytarzu i prosi o pożyczenie 500 zł. Obiecuje, że pieniądze odda, jak tylko dostanie wypłatę. I jak będzie, pożyczysz? To przecież obca osoba, a w dodatku jest na okresie próbnym. Myślisz sobie: pożyczę pieniądze i więcej go już nie zobaczę.

Gdyby o pożyczkę poprosił cię ktoś, z kim pracujesz kilka lat, masz do niego zaufanie, pewnie bez wahania wyciągnąłbyś pieniądze. Masz bowiem pewność, że dług raczej odda.

Ten sam problem z zaufaniem (a raczej jego brakiem), ale na znacznie większą skalę mają banki, pośrednicy kredytowi czy firmy pożyczkowe. Różnica jest taka, że twój dylemat polega na tym, czy pożyczyć kilkaset złotych jednej dopiero co poznanej osobie. Do banku po pożyczkę przychodzą dziesiątki, a nawet setki tysięcy nieznanych osób. Bank nie może pożyczyć im pieniędzy tylko na ładne oczy, bo szybko poszedłby z torbami.

Zanim udzieli kredytu, musi to zaufanie w jakiś sposób zbudować. Oczywiście zawsze ryzykuje, że pożyczonych pieniędzy nie odzyska, ale przecież nawet najlepszy przyjaciel może wystawić nas do wiatru.

Zaufanie bank może zbudować na podstawie dotychczasowej współpracy z klientem. Jeżeli po kredyt przychodzi osoba, która ma już tam konto, kartę kredytową, na jego rachunek regularnie wpływa pensja, ma też jakieś oszczędności, z pewnością bank będzie mógł jej zaufać.

Ale to nie takie proste, bo klienci skaczą po bankach. Często jest tak, że konto mamy w jednym, lokatę w drugim, a kredyt spłacamy w jeszcze innym banku. Jak w takiej sytuacji budować zaufanie?

Na początku lat 90. banki były bezradne, bo nie istniał skuteczny system wymiany informacji o klientach. Banki nie do końca wiedziały, komu pożyczają pieniądze. Owszem, prześwietlały klienta, sprawdzając, gdzie pracuje i ile zarabia. To właśnie po to bank dzwonił do działu kadr twojej firmy. Chciał sprawdzić, czy składając wniosek o kredyt, nie nakłamałeś np. na temat wysokości zarobków, żeby wyłudzić większy kredyt.

Taki sposób weryfikacji klientów miał jednak duże wady. Banki mogły cię prześwietlić, ale nie miały pewności, czy nie masz kredytów w innych bankach. To się zmieniło, gdy pojawił się BIK.

Mit czarnej listy BIK

Wgląd do bazy BIK, czyli Biura Informacji Kredytowej, to podstawowy sposób na budowanie zaufania na linii bank - klient. Wielu osobom BIK nadal kojarzy się z czymś złym, z jakąś czarną listą. To tylko częściowa prawda, bo BIK może być czarną listą, ale tylko dla osób, które w przeszłości nie spłacały kredytów albo robiły to z dużym opóźnieniem.

Ważna uwaga: BIK nie decyduje o tym, czy kredyt dostaniesz, czy nie. BIK tylko gromadzi i udostępnia bankom i SKOK-om (na ich żądanie) raporty na twój temat. To do banków należy ostateczna decyzja o przyznaniu kredytu. Jeden może przymknąć oko na nasze przewinienia z przeszłości, inny za to samo odmówi udzielenia kredytu.

Jakie "haki" na twój temat bank może znaleźć w bazach BIK? Na zdjęciu pokazaliśmy fragment raportu wygenerowanego przez BIK. Można powiedzieć, że raty płacone są wzorowo. Zaległość w spłacie rat mieści się w przedziale 0-31 dni, czyli prawdopodobnie klient płacił raty terminowo, ewentualnie mógł się spóźnić kilka dni. Ale jest jedna rysa. Z zapłaceniem 19. raty klient spóźnił się powyżej 91 dni (przedział od 91 do 180 dni).

To dość poważne przewinienie, ale do banku należy jego interpretacja. Z powodu takiej zaległości bank, w którym chcesz wziąć nowy kredyt, mógłby cię odprawić z kwitkiem lub - co bardziej prawdopodobne - poprosić o wyjaśnienia albo machnąć na to ręką. Bo skoro wszystkie inne raty spłacane były terminowo, to ta zaległość musiała powstać w nietypowych okolicznościach.

Pomylić mógł się też bank. I w rzeczywistości tak było. W tym konkretnym przypadku bank w trakcie spłaty kredytu podwyższył oprocentowanie, w związku z czym zwiększyła się rata, ale nowy harmonogram spłaty kredytu wysłał na zły adres klienta.

Kiedy odprawią z kwitkiem

Są jednak sytuacje, kiedy bank z góry cię zdyskwalifikuje. Tak będzie np., jeśli otrzyma z BIK raport, w którym są informacje o postępowaniach egzekucyjnych oraz windykacyjnych prowadzonych wobec ciebie. To dla banku sygnał, że nie spłaciłeś jakiegoś kredytu i lada dzień możesz mieć na głowie komornika. Po co bank miałby pakować się w podobne kłopoty?

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (12)

  • Gość: Eee

    0

    @Gość: realia
    > ja na lokacie mam realnie 6%,
    > a moje pieniądze jak bank pożyczy krótkoterminowo to RRSO daje 50%.
    > żyć nie umierać

    Tylko, że bank do działania potrzebuje stado ludzi w garniturkach, siedziby, oddziały, systemy komputerowe, a na koniec okazuje się, że nie wszyscy spłacają.
    Oczywiście to sprawa banku, skoro chce wydawać kasę na te rzeczy... NIE! Wcale nie chce, on MUSI, inaczej nie potrafi. Gdyby mógł zwolnić połowę załogo, to już by to zrobił. Nie dla obniżenia RRSO, dla zysku.

  • Gość: ?

    0

    Lepiej mieć historię kredytową, niż jej nie mieć? Cóż za głupota!

    Moim skromnym zdaniem lepiej po prostu być bogatym i nie korzystać z zakupów ratalnych i innych kredycików. Czy to nie świadczy lepiej o kliencie? A jak to udokumentować? Ano wyciągami z banku.

    Automaty scoringowe i polityka banków bywają naprawdę głupie - np. oferują mi z uporem maniaka kredyty na rozmaitych warunkach. Nie zauważają przy tym, że mam w tych bankach naprawdę niemałe oszczędności. Po co komu kredyt, skoro ma kilkakrotnie więcej na lokatach?
    (Hint: nie chodzi o zerwanie lokaty, bo mam (również) lokaty jednodniowe, które mogę zerwać z dnia na dzień bez utraty odsetek.)

  • hal_gravity

    0

    >> Okazało się bowiem, że w najgorszej dziesiątce prawie wszyscy mają podstawowe wykształcenie, są zatrudnieni w małych prywatnych firmach. Wśród najlepszych dziesięciu są natomiast osoby wyłącznie z wykształceniem średnim lub wyższym, zatrudnieni w administracji państwowej.

    Szkoda że polityka administracji państwowej i kolesi przy korycie doprowadziła do takiej a nie innej kondycji małych i średnich firm... Przypomnę rządzącym że jak zarżniecie wszystko to sobie nie porządzicie niczym.
    Najbardziej rażący jest tupet ludzi w budżetówce którzy sądzą że "pracują" i że "są potrzebni".

    Otóż: Nikt z urzędników nie wykonuje pracy przynoszącej korzyści, powiększającej pulę majątku narodowego. Generują jedynie bezwartościowe papiery za wyrwane nam z gardeł pieniądze.

  • Gość: realia

    0

    ja na lokacie mam realnie 6%,
    a moje pieniądze jak bank pożyczy krótkoterminowo to RRSO daje 50%.
    żyć nie umierać

  • mniklasp

    0

    ten przyklad pozyczania pieniedzy w miejscu pracy to jak z Marsa, czy w Polsce sa takie praktyki.
    Poza tym dziwnie mi sie czyta ze sa tp procedury bankowe na pozyczenia gotowki i to za 6.99% przy najlepszym kredycie, z mojej perspektwy to metody uragajace cywilizowanym ludziom. BAnk tez sprawdza bo ludzie klamia, u mnie bank biereze odpwiednik polskiego PIT za dwa lata jak chce mi pozyczyc pieniadze i dostaje wyciag mojej histori kredytowej i na tym sie konczy badanie wiarygodnosci

  • labeo

    0

    Różnica pomiędzy pożyczka od przyjaciela, a pożyczka z banku jest taka, że przyjaciel nie weźmie odsetek, a bank cie niezłe skroi.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Masz problem? Napisz do nas.

finanse(małpa)wyborcza.biz

Jak radzić sobie z drogim kredytem walutowym

Na rynkowy kurs franka czy euro nie masz wpływu, ale możesz powalczyć ze spreadem bankowym samemu, przynosząc do banku ratę w walucie

Ranking lokat. Gdzie zarobisz?

Wśród banków mających najlepszą ofertę depozytową nie ma dużych banków