Kredyty Lokaty Fundusze Ubezpieczenia

Kredyt hipoteczny dobrem luksusowym? Trudne czasy dla kredytobiorców

Maciej Samcik
03.01.2012 , aktualizacja: 03.01.2012 10:24
A A A Drukuj
Nadchodzą trudne czasy dla osób chcących zadłużyć się pod hipotekę. Z nowym rokiem weszły w życie regulacje, które oznaczają, że kredyty będą droższe i mniej dostępne
Osiedle przy ul. Tetmajera w Krakowie
Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta
Osiedle przy ul. Tetmajera w Krakowie
Po hucznym świętowaniu sylwestra czas wrócić na ziemię. Tych klientów banków, którzy zamierzają zaciągnąć w najbliższym czasie kredyt hipoteczny, czeka, niestety, bolesne spotkanie z szarą rzeczywistością. Wchodzące od 1 stycznia w życie zmiany przepisów dotyczących udzielania kredytów, a także gromadne podwyższenie marż kredytowych przez banki to miks wydarzeń, który wielu chętnym może ograniczyć lub wręcz odciąć możliwość zakupu własnego mieszkania za pieniądze banku. Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich, ostrzega, że w czarnym scenariuszu z ubiegłorocznej kwoty nowo udzielonych kredytów - a ta wyniosła aż 40 mld zł - w tym roku może wyparować nawet kilkanaście procent.

Skąd te obawy? Od nowego roku Komisja Nadzoru Finansowego wprowadziła nowy, bardziej restrykcyjny sposób liczenia zdolności kredytowej. Każdy klient, który chce wziąć kredyt, musi mieć zdolność do jego spłaty w ciągu 25 lat, i to nawet wtedy, gdy chce się zadłużyć na lat 30 albo 35.

Do tej pory wydłużanie okresu kredytowania było dla banków buforem, który pozwalał im pożyczyć pieniądze nawet klientom mało zarabiającym. Zadowoleni byli wszyscy, bo klient odchodził z umową kredytową i pieniędzmi, a bank zakontraktował sobie więcej odsetek - jak wiadomo, im dłużej klient spłaca kredyt, tym więcej go finalnie ten kredyt kosztuje, choć pojedyncza miesięczna rata jest niższa. Teraz "produkowanie" zdolności kredytowej poprzez wydłużanie w nieskończoność czasu spłaty kredytu jest już oficjalnie zabronione.

Według Pawła Majtkowskiego z Expandera prawie dwie trzecie nowo udzielanych w zeszłym roku kredytów to były umowy zawierane na ponad 25 lat, więc zmiana zasad wyliczania zdolności kredytowej dotknie większość osób starających się o kredyt. Albo będzie ich stać na mniejsze mieszkanie, albo będą musieli ratować się wkładem własnym, albo po prostu odejdą z kwitkiem i będą skazani na wynajmowanie lokum.

Jak na złość z nowym rokiem banki zaczęły też gromadnie podwyższać swoje marże kredytowe. To oznacza, że kredyty będą nie tylko mniej dostępne, ale i droższe. Jak podsumowuje Open Finance, noworoczne podwyżki marż ogłosiły już Alior, Bank DNB Nord, Raiffeisen, Polbank, a także ING Bank Śląski. Banki życzą sobie wyższych marż, bo więcej muszą płacić za pieniądze "pod kredyty". Nie chcą ich już finansować zagraniczne spółki-matki, a na rynku depozytów trzeba licytować coraz ostrzej. Ostatnio pojawiły się już lokaty na 6,5 proc.!

W ING Banku Śląskim minimalna marża rośnie z 1 do 1,15 proc., do tego dochodzi podwyżka stawki ubezpieczenia pomostowego (jeśli trzeba czekać na wpis hipoteki) z 0,75 proc. do 1,2 proc. wartości kredytu. W Raiffeisenie, który dawał najlepszym klientom kredyty z marżą 1,1 proc., teraz szczytem marzeń będzie 2,15 proc. W DNB Nord najniższe stawki marży rosną z 0,79 do 1,8 proc. (ale trzeba w pakiecie wykupić ubezpieczenie). A w Polbanku spory kredyt z 20-proc. wkładem własnym jest teraz "wyceniany" aż na 3,4 proc. marży!

A na to wszystko nakłada się jeszcze wysoki poziom wskaźnika WIBOR 3M, który jest stopą bazową dla wyliczenia odsetek - banki dodają do WIBOR-u swoją marżę i w ten sposób powstaje oprocentowanie kredytu. Dziś matematyka nie działa na korzyść kredytobiorców, bo WIBOR wynosi prawie 5 proc. To oznacza, że niektórzy kredytobiorcy zapłacą za kredyt hipoteczny nawet 8 proc. w skali roku!



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (3)

  • Gość: Adsl

    Oceniono 1 raz 1

    To tak samo jak z kredytem w zlotowkach - jest latwiej osiagalny dla biedniejszych klientow (latwiej jest osiagnac zdolnosc) niz ten w walucie, ale niestety wychodzi drozej. Czyli bogatsi placa mniej za walutowy, dlatego, ze sa bogatsi, a biedniejsi placa wiecej za zlotowki, dlatego, ze sa biedniejsi. Biednemu zawsze wiatr w oczy :]

  • regoat

    Oceniono 2 razy 2

    wielka glupota tego kraju bo rodziny lub nawet single musza gdziesz mieszkac bo inna alternatywa to pod mostem wiec trzeba wynajmować pokój za 500 zł lub mieszkanie za 1300 zł, a to jest prawie i juz rata kredytu hipotecznego wiec dlaczego jest nie stac spłacać wlasne?

    • Gość: mangosz

      0

      W Warszawie jak kupisz kawalerkę na kredyt w zł za 240 tys. z wykończeniem to rata wyjdzie ok.1500 zł + czynsz = 1800 zł a za wynajęte w tym samym miejscu zapłacisz 1300 zł bez wiązania się na całe życie z bankiem. W racie 1500 zł 1400 zł to odsetki a spłata Twojego mieszkania 100 zł. Wynajmujesz własne mieszkanie od banku i dokładasz :(

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Masz problem? Napisz do nas.

finanse(małpa)wyborcza.biz

Jak radzić sobie z drogim kredytem walutowym

Na rynkowy kurs franka czy euro nie masz wpływu, ale możesz powalczyć ze spreadem bankowym samemu, przynosząc do banku ratę w walucie

Ranking lokat. Gdzie zarobisz?

Wśród banków mających najlepszą ofertę depozytową nie ma dużych banków