Kredyty Lokaty Fundusze Ubezpieczenia

Nie spłacasz rat na czas. Co cię czeka?

mać
14.04.2010 , aktualizacja: 14.04.2010 15:05
A A A Drukuj
Co robić? Najgorszym rozwiązaniem jest schowanie głowy w piasek i bierne czekanie na wyrok. Bank na pewno nie zapomni o długu, prędzej czy później będzie chciał odzyskać pieniądze. Ale jeśli wykażesz dobrą wolę i spróbujesz się dogadać - możesz uniknąć wizyty komornika.

    Na negocjacje z bankiem masz sporo czasu. Od chwili, kiedy przestajesz regulaminowo spłacać raty, do momentu, kiedy bank (a coraz częściej - prywatna firma windykacyjna) przyśle do ciebie komornika, upłynie dobrych kilka miesięcy, przeważnie ponad pół roku. Czego możesz się spodziewać do tego czasu?

    Powrót do góry

    Droga postępowania banków jest zwykle podobna w przypadku wszystkich kredytów: i tych drobnych, gotówkowych, i tych większych, np. samochodowych, i tych naprawdę dużych, kilkusettysięcznych, jak kredyty hipoteczne. A także kredytów na kartach kredytowych.

    Powrót do góry

    Pamiętaj, każdy bank ma własne procedury, więc jego kroki mogą się różnić od tych, które opisujemy poniżej.

    Powrót do góry

  • 1.Telefon lub SMS z upomnieniem.

    Czas: do miesiąca od terminu spłaty raty. Przez pierwszych kilkanaście dni w banku będą myśleli, że nie zapłaciłeś pieniędzy, bo po prostu o tym zapomniałeś. Albo że twój bank zapodział gdzieś przelew (np. jeśli raty spłacałeś przez bankowe polecenia zapłaty). Po dwóch tygodniach bankowcy zaczną się niepokoić. Po trzech - dadzą pierwszy sygnał, że czekają na pieniądze. Najpewniej zadzwonią na numer kontaktowy, który podałeś we wniosku o kredyt, albo wyślą SMS-a. Taki monit jeszcze nic cię nie kosztuje.

    Powrót do góry

  • 2.Monit na piśmie.

    Czas: po miesiącu od terminu spłaty raty. Jeśli przypominajka telefoniczna nie pomoże, bank przystąpi do tzw. miękkiej windykacji. Na twój adres wyśle list (często jest to polecony) z informacją, że powstało przeterminowane zadłużenie i trzeba je uregulować. W piśmie zapewne pojawią się groźby, że dług może trafić do windykacji, że bank rozważa wstąpienie przeciwko tobie na drogę sądową, że zostaniesz wpisany na czarną listę dłużników. Na razie to tylko czcze pogróżki, ale za taki monit bank naliczy już dodatkową prowizję - nawet kilkadziesiąt złotych. Będziesz musiał ją zapłacić razem z przeterminowanymi ratami.

    Powrót do góry

  • 3.Drugi monit na piśmie i... karne odsetki.

    Czas: po dwóch miesiącach od terminu spłaty raty. Nadal nie reagujesz? Żarty się kończą. Dostaniesz kolejne pismo, być może opatrzone klauzulą "pismo przedsądowe" albo innym równie groźnie brzmiącym sformułowaniem. Tym razem bank informuje, że kredyt jest przekazany do działu windykacji i będziesz musiał pokryć nie tylko raty, ale też karne odsetki od przeterminowanego długu (są dwa razy wyższe od zwykłych odsetek).

    Powrót do góry

  • 4.Kontakt z bankowym windykatorem.

    Czas: po niecałych trzech miesiącach od terminu spłaty raty. To już ostatni standardowy element bankowego odzyskiwania długu. Zazwyczaj dział windykacji ogranicza się do kontaktu telefonicznego z klientami, ale czasem windykator przychodzi osobiście.

    Powrót do góry

  • W obu przypadkach rozmowa ma podobny przebieg. - Prosimy oddać pieniądze, bo w przeciwnym razie przekażemy sprawę specjalistom z zewnętrznej firmy windykacyjnej - usłyszysz. Zaproponuje spotkanie w banku, aby wspólnie dojść do porozumienia. Przypomni też o karnych odsetkach, obowiązkowo postraszy komornikiem. No i nie omieszka dodać, że jeszcze wróci. Teraz mowa jest już nie tylko o kosztach zaległych rat, prowizjach za monity i karnych odsetkach. Bank dolicza do rachunku również koszty działań windykacyjnych.

    Powrót do góry

  • 5.Wpis na czarną listę dłużników.

    Czas: ponad trzy miesiące po terminie spłaty raty. Kolejnym krokiem banku będzie wpisanie ciebie na listę nierzetelnych kredytobiorców. Korzystają z niej wszystkie banki, więc jeśli na nią trafisz, to przez dobrych kilka lat masz szlaban na kolejne kredyty.

    Powrót do góry

  • 6.Bank traci cierpliwość.

    Czas: około czterech miesięcy po terminie spłaty. Windykator może wrócić lub dzwonić, by wzmocnić presję. Ale jeśli sprawa doszła już do tego etapu, to bank może stracić cierpliwość. Co wtedy? To zależy od dwóch czynników. Po pierwsze od tego, czy chodzi o kredyt gotówkowy, czy hipoteczny. Po drugie zaś od tego, czy kredyt jest zabezpieczony, czy nie. Innymi słowy: czy bank wpisał do umowy jakiś zastaw (np. w przypadku kredytów samochodowych jest nim samo auto, a w przypadku kredytu na mieszkanie - hipoteka).

    Powrót do góry

Podziel się

Masz problem? Napisz do nas.

finanse(małpa)wyborcza.biz

Jak radzić sobie z drogim kredytem walutowym

Na rynkowy kurs franka czy euro nie masz wpływu, ale możesz powalczyć ze spreadem bankowym samemu, przynosząc do banku ratę w walucie

Ranking lokat. Gdzie zarobisz?

Wśród banków mających najlepszą ofertę depozytową nie ma dużych banków