Skomentuj:
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX
Na negocjacje z bankiem masz sporo czasu. Od chwili, kiedy przestajesz regulaminowo spłacać raty, do momentu, kiedy bank (a coraz częściej - prywatna firma windykacyjna) przyśle do ciebie komornika, upłynie dobrych kilka miesięcy, przeważnie ponad pół roku. Czego możesz się spodziewać do tego czasu?
Droga postępowania banków jest zwykle podobna w przypadku wszystkich kredytów: i tych drobnych, gotówkowych, i tych większych, np. samochodowych, i tych naprawdę dużych, kilkusettysięcznych, jak kredyty hipoteczne. A także kredytów na kartach kredytowych.
Pamiętaj, każdy bank ma własne procedury, więc jego kroki mogą się różnić od tych, które opisujemy poniżej.
Czas: do miesiąca od terminu spłaty raty. Przez pierwszych kilkanaście dni w banku będą myśleli, że nie zapłaciłeś pieniędzy, bo po prostu o tym zapomniałeś. Albo że twój bank zapodział gdzieś przelew (np. jeśli raty spłacałeś przez bankowe polecenia zapłaty). Po dwóch tygodniach bankowcy zaczną się niepokoić. Po trzech - dadzą pierwszy sygnał, że czekają na pieniądze. Najpewniej zadzwonią na numer kontaktowy, który podałeś we wniosku o kredyt, albo wyślą SMS-a. Taki monit jeszcze nic cię nie kosztuje.
Czas: po miesiącu od terminu spłaty raty. Jeśli przypominajka telefoniczna nie pomoże, bank przystąpi do tzw. miękkiej windykacji. Na twój adres wyśle list (często jest to polecony) z informacją, że powstało przeterminowane zadłużenie i trzeba je uregulować. W piśmie zapewne pojawią się groźby, że dług może trafić do windykacji, że bank rozważa wstąpienie przeciwko tobie na drogę sądową, że zostaniesz wpisany na czarną listę dłużników. Na razie to tylko czcze pogróżki, ale za taki monit bank naliczy już dodatkową prowizję - nawet kilkadziesiąt złotych. Będziesz musiał ją zapłacić razem z przeterminowanymi ratami.
Czas: po dwóch miesiącach od terminu spłaty raty. Nadal nie reagujesz? Żarty się kończą. Dostaniesz kolejne pismo, być może opatrzone klauzulą "pismo przedsądowe" albo innym równie groźnie brzmiącym sformułowaniem. Tym razem bank informuje, że kredyt jest przekazany do działu windykacji i będziesz musiał pokryć nie tylko raty, ale też karne odsetki od przeterminowanego długu (są dwa razy wyższe od zwykłych odsetek).
Czas: po niecałych trzech miesiącach od terminu spłaty raty. To już ostatni standardowy element bankowego odzyskiwania długu. Zazwyczaj dział windykacji ogranicza się do kontaktu telefonicznego z klientami, ale czasem windykator przychodzi osobiście.
W obu przypadkach rozmowa ma podobny przebieg. - Prosimy oddać pieniądze, bo w przeciwnym razie przekażemy sprawę specjalistom z zewnętrznej firmy windykacyjnej - usłyszysz. Zaproponuje spotkanie w banku, aby wspólnie dojść do porozumienia. Przypomni też o karnych odsetkach, obowiązkowo postraszy komornikiem. No i nie omieszka dodać, że jeszcze wróci. Teraz mowa jest już nie tylko o kosztach zaległych rat, prowizjach za monity i karnych odsetkach. Bank dolicza do rachunku również koszty działań windykacyjnych.
Czas: ponad trzy miesiące po terminie spłaty raty. Kolejnym krokiem banku będzie wpisanie ciebie na listę nierzetelnych kredytobiorców. Korzystają z niej wszystkie banki, więc jeśli na nią trafisz, to przez dobrych kilka lat masz szlaban na kolejne kredyty.
Czas: około czterech miesięcy po terminie spłaty. Windykator może wrócić lub dzwonić, by wzmocnić presję. Ale jeśli sprawa doszła już do tego etapu, to bank może stracić cierpliwość. Co wtedy? To zależy od dwóch czynników. Po pierwsze od tego, czy chodzi o kredyt gotówkowy, czy hipoteczny. Po drugie zaś od tego, czy kredyt jest zabezpieczony, czy nie. Innymi słowy: czy bank wpisał do umowy jakiś zastaw (np. w przypadku kredytów samochodowych jest nim samo auto, a w przypadku kredytu na mieszkanie - hipoteka).
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

finanse(małpa)wyborcza.biz

Na rynkowy kurs franka czy euro nie masz wpływu, ale możesz powalczyć ze spreadem bankowym samemu, przynosząc do banku ratę w walucie

Wśród banków mających najlepszą ofertę depozytową nie ma dużych banków