Skomentuj:
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX
Przynajmniej jeden kredyt bankowy spłaca już co czwarty z nas. Niektórzy mają ich na karku kilka lub nawet kilkanaście. Rocznie oddajemy bankom kilka miliardów złotych odsetek. Mogłyby zostać w naszych kieszeniach, ale wędrują do banków, które są gotowe wcisnąć nam gotówkę od ręki. Wystarczy pokazać dowód i podpisać umowę.
Nie! Jeśli kupujesz na kredyt coś, na co musiałbyś oszczędzać przez pół życia - np. mieszkanie - to OK. Nawet jeśli wszystkie odsetki, różnice kursowe (o ile pożyczyłeś w walucie), opłaty i prowizje dodane do rat sprawią, że mieszkanie na kredyt kosztuje dwa razy więcej, niż gdybyś kupił je za gotówkę. Zresztą policz sam: rocznie oddajesz bankowi co najmniej 3-4 proc. odsetek od całej kwoty., w skali 20-30 lat uzbiera się z tego 80-120 proc. pierwotnej ceny mieszkania...
Albo lepiej nie licz, po co się denerwować. Za taką cenę poprawiasz sobie przecież jakość życia, bez kredytu miałbyś mieszkanie, ale na starość. Jeśli starcza ci na raty, to się ciesz.
Gdy kupujesz coś, na co cię stać. Kusi cię, żeby wziąć kredyt na telewizor, nagrywarkę DVD, aparat? Owszem, dostaniesz go natychmiast. Ale zanim uchylą się przed tobą drzwi banku, policz, ile miesięcy musiałbyś oszczędzać na to kolejne cudo. Osiem? A może pięć, jeśli trochę zaciśniesz pasa? Naprawdę nie możesz poczekać? Co nagle, to drożej, i to dużo drożej. Może nie warto?
Gdy pożyczasz za dużo. Kredyt staje się niebezpieczny, jeśli może zrujnować domowy budżet. Nigdy, przenigdy nie kupuj na kredyt, jeśli miesięczna rata miałaby przekraczać połowę twych dochodów. Jeśli zarabiasz 2500 zł, a z tego przeznaczasz 1300 zł na spłatę kredytów, balansujesz na krawędzi. Wystarczy, że bank podniesie ratę o 50 zł, pracodawca obetnie ci pensję o 100 zł albo będziesz musiał wydać kilkaset złotych na leki i jesteś ugotowany. Kredyt jest bezpieczny, gdy miesięczna rata nie przekracza jednej trzeciej dochodów.
Gdy nie masz żadnych oszczędności. Brzmi dziwnie, ale długi możesz zaciągać, dopiero gdy masz oszczędności. Bo każdy kredyt to wielka niewiadoma i trzeba mieć jakieś rezerwy, by w razie choroby, utraty pracy itp. choćby część pieniędzy oddać bankowi od ręki. I zredukować miesięczne raty do minimum. Poza tym kredyt człowieka oszczędnego jest tańszy - bank mniej sobie policzy za swoje ryzyko.
Menedżerowie mawiają, że lepiej wyłożyć na inwestycję pieniądze banku niż swoje. Własną kasę radzą trzymać, by mieć poduszkę finansową. Jeśli np. masz na lokacie 5000 zł, a chcesz kupić wypasioną plazmę, która kosztuje mniej więcej tyle samo, to przynajmniej częściowo kup ją na kredyt. To lepsze, niż się spłukać. Finansiści nazywają to dbaniem o płynność finansową. Bo "cash is the king" (gotówka jest królem).
Gdy panicznie się boisz. Są takie przypadki, że ktoś po wzięciu kredytu nie może spać po nocach, wciąż zerka na kursy (jeśli kredyt jest walutowy), wylicza raty itp. To nie ma sensu. Jeśli z powodu kredytu masz żyć w stresie - lepiej odmów sobie tej czy innej przyjemności.
Zdarzają się - coraz rzadziej, ale jednak - kredyty, które nie kosztują... nic. Tę miłą cechę mają raty "zero procent" (o ile nie ma w nich haczyka!) oraz kredyty 50:50 oferowane przez dilerów samochodów. Kredyt w karcie kredytowej też jest darmowy, o ile spłacisz go w 50 dni. Ale najczęściej kupując coś na kredyt, przepłacasz.
Kredyt na samochód: pożyczasz 40 tys. zł na pięć lat, przy oprocentowaniu 10 proc. rocznie. Oddasz bankowi ok. 52 tys. zł. Auto kosztuje cię 12 tys. zł więcej! Tyle że z samochodem jest jak z mieszkaniem, inaczej musiałbyś oszczędzać latami, chodząc na piechotę.
Popatrzmy jednak na zwykły kredyt gotówkowy, np. na zagraniczną wycieczkę za 3600 zł. Możesz na nią zaoszczędzić po 300 zł miesięcznie przez rok. Jako bonus dostaniesz 50--70 zł odsetek, wakacje kosztują 3540 zł.
A na kredyt? Bierzesz 3600 zł z oprocentowaniem 12 proc. (tańszy trudno złapać) na rok. Będziesz spłacał 340 zł raty miesięcznie, do tego 180 zł jednorazowo prowizji. I jeszcze 4 zł miesięcznie ubezpieczenia. W sumie - 4260 zł. Wakacje podrożały o 720 zł!
Oszczędzać, oszczędzać i jeszcze raz oszczędzać! Jeśli masz kredyt - mały czy duży - to powinieneś jednocześnie gromadzić oszczędności, np. wpłacając na konto po 100-200 zł miesięcznie. Jak się postarasz, to odsetki od zgromadzonych oszczędności zrównają się z tym, co płacisz bankowi za kredyt!
Jak to możliwe? W matematyce nazywają to procentem składanym. Chodzi o to, że jak odłożysz 1000 zł na 5 proc. rocznie, to dostaniesz 50 zł odsetek, ale w następnym roku bank będzie liczył oprocentowanie już od 1050 zł. I tak dalej. Im dłużej oszczędzasz, tym więcej zarabiasz dzięki odsetkom od odsetek.
Odkładając przez 20 lat tylko po 200 zł miesięcznie przy średnim zysku 7 proc. rocznie na koniec odbierzesz 102 tys. zł. Z tego mniej niż połowa (48 tys. zł) to wpłacane przez ciebie pieniądze. Reszta to czysty zysk. Jak przyjemnie z tego spłacać kredyty.
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

finanse(małpa)wyborcza.biz

Na rynkowy kurs franka czy euro nie masz wpływu, ale możesz powalczyć ze spreadem bankowym samemu, przynosząc do banku ratę w walucie

Wśród banków mających najlepszą ofertę depozytową nie ma dużych banków