Sądowy spór klientów z
BRE Bankiem i jego detalicznymi oddziałami mBankiem oraz Multibankiem idzie jak po grudzie. Pozew został złożony w sądzie już prawie rok temu, ale do tej pory nawet nie zaczęło się jego merytoryczne rozpatrywanie. Sąd ugrzązł w prawniczych gierkach. Prawnicy
BRE Banku starali się wykazać, że sprawa klientów w ogóle nie nadaje się na pozew grupowy i sąd nie powinien jej przyjąć do rozpoznania.
Dopiero teraz proces może ruszyć z kopyta, bowiem sąd definitywnie - po odrzuceniu odwołania BRE Banku - uznał, że nie ma przeszkód, by pozew klientów BRE rozstrzygać jako zbiorowy. "Sąd Apelacyjny w
Łodzi oddalił zażalenie złożone przez BRE Bank na postanowienie Sądu Okręgowego w Łodzi z 6 maja 2011 r. o dopuszczaniu sprawy do rozpoznania w postępowaniu grupowym".
Przypomnijmy, że idzie o słynny spór mBanku i Multibanku z kilkunastotysięczną grupą klientów, którzy mają wpisany do umów kredytowych kontrowersyjny punkt uzależniający oprocentowanie kredytów od decyzji zarządu BRE. Klienci twierdzą, że jest to zapis nieprecyzyjny, a więc niezgodny z prawem, ale Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na razie go skutecznie nie zakwestionował. Klienci uważają, że BRE, korzystając z tego zapisu, sztucznie zawyżał raty ich kredytów w porównaniu ze stawkami rynkowymi.
Choć akcję składania pozwu współorganizowali profesjonaliści - obsługę pozwu prowadzi kancelaria prawna Wierzbowski Eversheds, a pełnomocnikiem grupy został Miejski Rzecznik Konsumenta - akcja od początku szła jak po grudzie. Kancelaria postawiła warunek, że musi się zgłosić przynajmniej 90 osób, z których każda musi zapłacić prawnikom 1500 zł wpisowego plus 3 proc. kosztów oraz 22 proc. podatku VAT. W sumie jednak zebrało się 867 osób.
Po decyzji sądu apelacyjnego akta sprawy wrócą do Sądu Okręgowego w Łodzi, który winien zarządzić publikację ogłoszenia o toczącym się postępowaniu w prasie ogólnopolskiej. Później sąd wyznaczy termin, w którym będą mogli zgłosić się nowi potencjalni członkowie grupy, którzy zechcą przyłączyć się do niej dopiero teraz, gdy jest jasne, że sprawa będzie rozpatrywana przez sąd. "Termin ten nie może być krótszy niż miesiąc i dłuższy niż trzy miesiące od daty ukazania się ogłoszenia. Publikację ogłoszenia zarządza i zleca gazecie sąd. Ogłoszenie musi spełniać warunki sprecyzowane w ustawie o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym" - informuje kancelaria Wierzbowski Eversheds.